Uczennica Liceum im. Władysława IV w Warszawie.
Interesuje się literaturą, historią i filozofią.
Pisze wiersze i opowiadania, które publikowała w piśmie Koła Wychowanków ,,Ławy Skrzypią"
i w założonym przez siebie szkolnym piśmie ,,Continunm", a także na Portalu Pisarskim.
Córka Wandy Spalińskiej.
Nie pytaj
Nie pytaj - dlaczego,
nie pytaj - po co,
nie pytaj - gdzie.
Nie zrozumiesz wszystkiego;
świecą się oczy kotom
a księżyc całusy śle.
Sekretów nie hoduję w doniczce,
nigdzie nie chowam tajemnic,
mam filiżanki porcelanowe, śliczne,
i z krasnoludkami piję herbatę
o piątej po południu,
codziennie.
Nie pytaj - nie zrozumiesz,
każda odpowiedź rodzi nowe pytania,
każde następne pytanie budzi nieufność.
Inna tonacja i skala,
inny utwór.
To nie jest twoje życie!
Czemu ciągle pytasz?
Na oknie właśnie azalia zakwitła
i jest pięknie, choć świata to wcale nie zmienia.
Pytaj siebie i sobie odpowiadaj,
może zrozumiesz, że nie wypada
wchodzić w cudze pragnienia.
Oda do Historii
Pani Profesor Sylwii Derdzie
Historio, Historio, kim jesteś:
sekretarką w sztabach polityków,
emerytowaną nauczycielką,
niańką wyobrażeń pokoleń
czy złą czarownicą - złodziejką nadziei?
A może w każdą rolę potrafisz się wcielić?
Historio, w twoim orszaku
patrioci i zdrajcy, bohaterowie i krwawi tyrani,
i niepokorne ofiary.
Nie brak Polaków,
obrońców nie tylko złotej wolności,
żołnierzy za wolność waszą i naszą.
Historio, czy ci nie dosyć
ciemnych sprawek nocy
listopadowych, kryształowych,
świętego Bartłomieja i długich noży,
rewolucyjnych spisków i strzałów w tył głowy.
Historio, na jaki front poślesz
nas, maluczkich niedowiarków,
ile krwi jeszcze utoczysz,
aby rośliny mogły się napić:
czerwone maki i chabry niebieskie,
zagajniki brzozowe i sosnowe laski.
Historio, ty jesteś wielką panią,
która na niebie narodów
może zaświecić Jutrzenkę,
dać ludziom w dłonie po latarence,
aby nie błądzili,
szukając drogowskazów.
Historio, Historio! Ty jesteś, Historio, prorokinią:
,,I have a dream...",
,,Niech zstąpi Duch Twój..."
I zstąpił Duch.
I spełniło się marzenie.
Historio, prorokuj dalej!
Babcia
Ma czarny toczek na głowie
i płaszcz z wyłysiałym kołnierzem;
przychodzi codziennie,
wsparta na lasce doświadczeń,
i siada na starej ławce
pod lipami.
Patrzy na autobusy,
przejeżdżające przez plac Wilsona,
wypatruje Zosi, Marcina, Pawła...
byli młodzi, piękni, utalentowani.
Zosia pisała wiersze,
Paweł chciał zostać astronomem,
Marcin pragnął malować jak Canaletto.
Gdy wybuchło powstanie
wszyscy walczyli,
jakże bezbronni wobec wroga.
Tylko ona ocalała,
by wychować dzieci,
i zapalać znicze na powstańczych grobach...
Przychodzi codziennie,
siada na starej ławce,
rozwiesza wspomnienia między drzewami
i ogląda każde dokładnie.
Wiatr mocno targa myślami,
rwie szarpie* na opatrunki zdarzeń.
Gołębie kołują nad dachami,
szumi Park Żeromskiego.
Babcia czeka.
Ciągle czeka.
* Szarpie - nitki skubane z kawałków płótna lnianego lub bawełnianego, używane dawniej jako materiał opatrunkowy.
Moja Warszawo!
Masz twarz sanitariuszki,
pochylonej nad rannym powstańcem,
i twarz Gajcego,
deklamującego wiersz o miłości.
Jesteś odważna i bohaterska,
wśród gruzów dźwigasz nadzieję,
na gruzach się odradzasz,
bo duch nie zginął.
Masz twarz księdza Popiełuszki,
modlącego się w czasie mszy za ojczyznę,
i twarz Jacka Kuronia,
mieszającego zupę dla bezdomnych.
Jesteś uparta i niepokorna
pod krzyżami z kwiatów
zapalasz znicze,
światełka do nieba.
Masz tysiące twarzy,
dobrych i mądrych,
cierpliwych i wyrozumiałych
jak wiele jest otwartych okien,
jak wiele jest do spełnienia marzeń.
Jesteś dumna i piękna,
grzeszna i święta,
i choć cię nie ogarniam do końca,
twych ulic nie mogę spamiętać,
to jesteś moja, Warszawo!
Ojczyzna
Jesteś mamy uśmiechem
i taty westchnieniem,
pracą, zabawą i marzeniem.
Obrazkiem i wierszem,
żubrem, bocianem i świerszczem,
tęczą po burzy.
Jesteś wszędzie
w słońcu, w deszczu, w zamieci
w szkole, w kościele,
w supermarkecie.
Potykasz się o pogubione słowa,
o rozrzucone śmieci.
Dokąd prowadzisz?
Na drogowskazie siedzi sroka
i skrzeczy, i skrzeczy
nad losem człowieczym.
Nie chcę jej słuchać!
Posłucham warszawskich gołębi.
Czekałam na sen
Czekałam na sen
długi, kojący, kolorowy.
Nie mogłam zasnąć.
Nadszedł niespodziewanie
popłynęłam na chmurce do gwiazd
wiatr tulił mnie w ramionach
i całował włosy
czułam się lekko jak anioł.
Chwila szczęścia...
Nagle obudziłam się
bez chmurek, bez gwiazd, bez wiatru.
Sen okazał się drzemką,
znów muszę napić się melisy.
Może następny będzie jeszcze piękniejszy?
Czekam na sen,
czekam na ciebie...
Oda do brzozy
Mów, brzozo, mów,
wiatr cię usłyszy
i poniesie twój szum
na krańce lasu:
do sosen i dębów,
między mech.
Mów, brzozo, mów,
ziemia cię usłyszy
i zaniesie twój szum
na jesienne pola,
na kołysankę
kuropatwom i zającom.
Mów, brzozo, mów,
anioł cię usłyszy
i zaniesie twój szum
na dalekie obłoki,
anioł czeka
niewidoczny dla nas.
Szum, brzozo, szum,
twój szum jest ciszą
w gwarze świata,
gdy nikt nikogo nie słyszy
i nikt nie słyszy siebie.
Mów, brzozo, mów.