BOGUMIŁ
RZUCIDŁO - Podróżnik i fotograf. W 1989 roku zrealizował pierwszą swoją podróż do
Meksyku, mając przy sobie tylko 25 USD. W 1993 roku został
członkiem Towarzystwa Eksploracyjnego w Warszawie. Do chwili
obecnej zwiedził pół świata, ma za sobą odbytą podróż dookoła
świata, trzykrotnie lądem okrążył kulę ziemską.
Od 2003 roku prezentuje zdjęcia z podroży na wystawach
fotograficznych. Jego pierwsza
wystawa o Iranie była w Domu Kultury na warszawskim Rakowcu. Do chwili
obecnej zaprezentował ponad sześćdziesiąt wystaw w województwie
mazowieckim, m.in. z Nepalu i Indii w Łazienkach Królewskich.
Współpracuje z wieloma domami kultury, bibliotekami i klubami
seniora. Od pięciu lat wygłasza prelekcje podróżnicze połączone
z pokazywaniem slajdów dla szkół, bibliotek publicznych. Podczas
inauguracji wernisażu spotyka się z ciekawymi ludźmi. Na
zaproszenia odpowiadają ambasadorowie, sekretarze ambasad,
aktorzy - Beata Tyszkiewicz, Joanna Szczepkowska. Jego
najbliższe plany to organizowanie wystaw w innych województwach.
Interesuje się archeologią, etnografią, tradycjami,
zwyczajami, muzyką, folklorem, ziołolecznictwem, starymi
kulturami, zabytkami, kuchnią świata. Zna biegle dwa języki:
hiszpański i angielski.
Portrety podróżnika
Kilka słów o sobie: Wszystko zaczęło się 18 lat temu,
kiedy będąc młodym chłopakiem oglądałem filmy Elżbiety
Dzikowskiej i Tony'ego Halika. Zainteresowała mnie kultura,
zabytki i historia starożytnych cywilizacji Meksyku - Majów i
Azteków. Te filmy były dla mnie inspirujące, więc pomyślałem, że
i ja mogę spróbować podróżowania, zobaczyć te piękne miejsca. Na
początku wstąpiłem do Towarzystwa Przyjaźni Polska - Ameryka
Łacińska. Dało mi to możliwość poznania mnóstwa interesujących
osób, nie tylko Polaków, ale i Latynosów. Potem zapisałem się na
kurs języka hiszpańskiego, co pozwoliło mi nawiązywać dalsze
kontakty. Wiedzy o interesujących krajach dostarczyły mi nie
tylko książki, ale także imprezy organizowane przez Towarzystwo,
takie jak: spotkania z ambasadorami i konsulami poszczególnych
krajów, festiwale muzyki andyjskiej.
Bliskie kontakty z ludźmi w wielu zakątkach świata podczas moich
podróży uświadomiły mi jedno: uprzedzenia i wynikające z nich
obawy biorą się z niewiedzy. Poznajemy inne kraje, by móc
zrozumieć, jaki jest nasz świat - to nasze marzenia, które
realizujemy.
Podróże
"Podróże - sposób na życie Bogumiła Rzucidło"
Odkąd wyruszył w swą pierwszą podróż, minęło
14 lat. Od tego czasu, jak oblicza Bogumił Rzucidło (38),
przebył 112 tysięcy kilometrów. - Nie wliczam w to przelotów
samolotem, a tylko przejazdy lądem: autostopem, koleją -
powiada.
Podróże to jego sposób na życie. Bogumił nie jest zamożnym
człowiekiem, toteż w czasie ich trwania nie tylko zwiedza
nowe miejsca, ale ima się przeróżnych zajęć - w ten sposób
zarabia na swoje utrzymanie i zdobywa fundusze na dalszą
drogę.
- Ta moja pasja zaczęła się w trakcie oglądania filmów
podróżniczych Tony Halika i Elżbiety Dzikowskiej. Pomyślałem
sobie, skoro oni, dlaczego nie ja? - opowiada globtrotter.
Nim wyjechał w pierwszą podróż, zapisał się do Towarzystwa
Polska - Ameryka Łacińska, uczył się hiszpańskiego i przez 4
lata czytał wszystko, co dotyczyło historii i geografii tego
rejonu świata. Zaczął korespondować z kilkoma dziewczynami z
Ameryki Południowej. Po paru latach jedna z nich zaprosiła
go do Peru.
- Abym mógł wyjechać, mama sprzedała zegarek - wspomina
Bogumił. Tak zaczęła się jego, trwająca z przerwami do dziś
Wielka Przygoda. W trakcie jej trwania podróżnik przejechał
wzdłuż i wszerz Amerykę Południową, potem zwiedził resztę
świata. - Przejechałem przez całą Europę, w Meksyku
spędziłem w sumie pół roku, byłem na wyprawie do Tajlandii,
Birmy, Laosu, później w Iranie, na Filipinach i Borneo, w
Kenii, Tanzanii, Malezji, Australii, Nowej Zelandii... -
mówi. Pamiątką po tych wojażach są tysiące zdjęć i
wspomnienia, przeważnie miłe, choć nie zawsze...
Chwile grozy przeżył na wyspach Tahiti. - W środku nocy
wsiadłem do prywatnego samochodu. Zaufałem przypadkowo
spotkanym ludziom. To był błąd - przyznaje podróżnik. -
Przejechawszy 2 kilometry, kierowca skręcił w zarośla i
zażądał pieniędzy. Bił mnie, potem wyrzucił z samochodu -
opowiada Bogumił. Choć stracił wszystko: paszport, bilety,
aparat fotograficzny, trafił na pierwsze strony gazet i stał
się sławny. Dzięki temu mieszkańcy egzotycznego archipelagu
rozpoznawali go na ulicy, zapraszali do swych restauracji i
sklepów, za darmo oferując, co było mu potrzebne. - Z
nawiązką otrzymałem to, co mi skradziono. Większość ubrań
mam stamtąd - mówi Bogumił, wskazując na spodnie i koszulkę.
Ale najbardziej zdumiewającą przygodę przeżył 10 lat temu w
Ekwadorze. - Jadąc do Peru, znalazłem się w miasteczku
Cuenca. Ulicą szła dziewczyna. Jestem niskiego wzrostu, ale
ona była niższa ode mnie, szczupła i niezwykle piękna.
Spieszyła się do apteki po lekarstwo dla ojca. Zostawiła mi
wizytówkę - mówi.
Parę tygodni później powrócił w to samo miejsce, odnalazł
dziewczynę i poprosił rodzinę o jej rękę. Nie od razu
otrzymał zgodę. Ukochana przyleciała do niego po roku. - Co
tu dużo mówić, Rosario przeżyła szok. Po pierwsze: klimat -
była wtedy zima, mróz, a ona przyjechała z trzema walizkami
letnich sukienek. Po drugie: warunki. Ze zdumieniem patrzyła
na wielkie bloki i na ludzi - smutnych, zamkniętych w sobie.
W Ekwadorze wszyscy są pogodni, łatwo nawiązują kontakty.
Kiedy przekroczyła próg mojego, znajdującego się na
dziesiątym piętrze mieszkania, zrozumiała, że żyjemy
skromnie - mówi Bogumił. Rosario zaczęła uczyć się języka,
zaopatrzona w ciepłe ubrania poszła do pracy, po roku
przyszła na świat ich córka. Dziś życie Rosario i Bogumiła
Rzucidłów okrzepło, ale trudno je nazwać w pełni
ustabilizowanym. - Żadna Polka nie wytrzymałaby życia z
takim pędziwiatrem jak ja - mówi Bogumił. Pociesza go fakt,
że i żona zaraziła się od niego podróżowaniem. Byli już całą
rodziną w 20 krajach świata. Teraz znów pakują walizki.
Wybierają się do Meksyku. (Pę)
"Życie na Gorąco"
kontakt: bobbrz@wp.pl