Krystyna
Klimecka - Dyrektor Mareckiego Ośrodka Kultury: 15 marca 1984
roku - pamiętna data dla mnie, bo wtedy rozpoczęłam pracę jako
dyrektor Mareckiego Ośrodka Kultury - i dla tej instytucji - bo
to dzień jej urodzin. Gdy zaproponowano mi tę pracę - decyzja
nie była łatwa. Potraktowałam to jako wyzwanie..., mimo że
przekazany „lokal” do działalności kulturalnej w
siedemnastotysięcznym mieście... to pokoik 12 metrów
kwadratowych w zabytkowym budynku przy ul. Fabrycznej 2. Tworzyć
Ośrodek Kultury mając jako bazę jedynie mały pokoik? - to brzmi
absurdalnie. A jednak się udało. Całe moje życie zawodowe
zajmowałam się upowszechnianiem kultury. Co wiązało mnie z tą
dziedziną? Wielopokoleniowe tradycje rodzinne, cztery lata
studiów na Wydziale Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu
Warszawskiego ze specjalnością pedagogika kulturalno -
oświatowa, doświadczenie zawodowe a także osobiste
zainteresowania. Wydaje mi się, że mam predyspozycje do tej
pracy. Lubię i szanuję ludzi. Pracę w Markach podjęłam po
piętnastu latach pracy w Warszawie. Na Osiedlu Sadyba kierowałam
Ośrodkiem Społeczno - Wychowawczym przez dziesięć lat, a
wcześniej przez pięć lat byłam szefem podobnego ośrodka na
Powiślu. „Warszawskie” warunki do pracy i działalności
kulturalnej były i jeszcze są nieporównywalne... na niekorzyść
Marek. Natomiast moje warszawskie doświadczenia zawodowe bardzo
mi się tutaj przydały. Ambicją moją było stworzenie mieszkańcom
Marek jak najlepszego Ośrodka Kultury. Przez pięć lat z mojej
inicjatywy i z pomocą władz miasta uzyskiwaliśmy kolejne
pomieszczenia na parterze. Siłą rzeczy musieliśmy prowadzić
działalność „rozproszoną” tzn. wynajmowaliśmy, adaptowaliśmy i
urządzaliśmy pomieszczenia w różnych miejscach miasta,
wynajmowaliśmy też sale na większe imprezy. Dopiero od 1991 roku
dysponujemy całym budynkiem, czyli ok. 500 m2. Budynek został
wpisany do rejestru zabytków w roku 1999
Pomieszczenia w budynku Mareckiego Ośrodka Kultury. Największa
sala o powierzchni stu metrów kwadratowych spełnia wiele
funkcji. To w niej mieści się galeria marecka, to tu odbywają
się imprezy artystyczne, koncerty i recitale, spektakle
teatralne, wieczory literackie, przeglądy artystyczne dzieci i
młodzieży, spotkania, bale i dyskoteki. To tu odbywają się próby
zespołów artystycznych oraz zajęcia w grupach. Sala ta i
pozostałe mniejsze sale do zajęć edukacyjnych i klubowych
wymagają codziennie innego przygotowania dostosowanego do
programu. Odkąd zakupiliśmy bardzo dobre elektroniczne pianino,
nie musimy już po każdych jego przenosinach zapraszać
stroiciela, ale wnoszone i wynoszone są stoły lub stoliki,
krzesła lub taboreciki, scenka, plansze, sztalugi, telewizor,
kolumny do nagłośnienia i inne sprzęty i potrzebne elementy np.
do scenografii, Z tą salą sąsiaduje mniejsza, która zawsze pełni
funkcję galerii i jeśli trzeba, kawiarenki, kulis teatralnych,
sali do zajęć, spotkań i zebrań w niedużym gronie i często miłej
poczekalni dla rodziców i opiekunów, obok pokój spełniający
różne role - jest pomieszczeniem biurowym, miejscem lekcji gry
na gitarze, garderobą, stanowiskiem dla akustyka i podręcznym
magazynkiem... Mamy pracownię muzyczną, i logopedyczną,
plastyczną, salkę klubową. Jest też pokój dla lektoratów języka
angielskiego i niemieckiego. Hol spełnia rolę poczekalni na
parterze. Jest także gabinet dyrektora, sekretariat będący
jednocześnie pokojem instruktorów, pokoik plastyków i
informatyków, pokoik biurowy, magazynek, kuchnia, pokoik
socjalny, toalety, niewielka szatnia. Ciągle coś remontujemy,
odnawiamy, zmieniamy przeznaczenie sal i pokoi, na dłuższy czas
lub na jeden wieczór. Lecz nie mamy wyboru. Najważniejsi są
bywalcy MOK-u, dla których realizujemy program.
Ograniczają nas tylko środki finansowe, wiem jednak, ze
niedostatek pieniędzy dotyczy nie tylko nas, że jest to problem
większości moich koleżanek i kolegów prowadzących placówki
kulturalne. Dotacja z budżetu miasta wystarcza na fundusz płac i
jego pochodne oraz na bieżące utrzymanie budynku oraz stopniowo
na większe prace remontowe. Na działalność merytoryczną, pomoce
do zajęć, wyposażenie musimy uzyskiwać środki z tzw. własnych
wpływów, czyli prowadzenia zajęć oraz organizacji innych form...
Staram się być dobrym organizatorem, dobrym menedżerem, żeby
„koniec z końcem” ku zadowoleniu uczestników jakoś wiązać...
Budynek nasz był bardzo zniszczony, wymagał wymiany wszystkich
podłóg, wymiany okien, tynków wewnętrznych, instalacji
elektrycznej, ogrzewania, o zawilgoceniu też należy wspomnieć.
Wykonaliśmy ogrom pracy. Podczas tych wszystkich remontów, a
także przesunięć, dostawiania lub likwidacji ścian (prowadzonych
w większości systemem gospodarczym i pod moim i zespołu
nadzorem, aby za przyznane pieniądze zrobić jak najwięcej) nie
przerywaliśmy naszej działalności kulturalno - oświatowej. W
miarę pozyskiwania nowych pomieszczeń robiłam projekty ich
aranżacji nie tylko ze względów oszczędnościowych, lecz by
utrzymać klimat i charakter placówki. Na teren MOK-u można teraz
bezpieczniej wjechać samochodem, niedawno wszystkie okna, w
dwóch etapach, zostały wymienione na nowe. Władze miasta, które
decydują o kondycji naszej placówki patrzą na nas okiem coraz
bardziej przychylnym i pełnym troski. Teraz spodziewam się
naprawy elewacji naszego zabytkowego budynku i wyłożenia kostką
parkingu przy nim. Musimy przecież wspólnie spełniać oczekiwania
naszych mieszkańców, a nawet niekiedy je przerastać. Wielka
szkoda, że w Markach nie zadbano o dom kultury z prawdziwego
zdarzenia, a jego pracownicy zamiast borykać się z dokuczliwym
niedostatkiem wyposażenia i remontami, mogliby po prostu
spokojnie pracować upowszechniając kulturę.
Ośrodek to przede wszystkim ludzie, z którymi i dla których
pracuję. Aktualnie Marecki Ośrodek Kultury ma do dyspozycji
osiem etatów. Pracy przybywa, jest to naturalne. Ośrodek się
rozwija, podejmuje nowe formy działalności kulturalnej i
zarobkowej, przybywa uczestników. W ramach stałych etatów są
zatrudnieni: dyrektor, księgowy, pracownicy administracji i
obsługi oraz pracownicy merytoryczni organizujący i prowadzący
Galerię, Klub Seniora, Klub Przedszkolaka, wieczory w kawiarence
artystycznej, imprezy i bale dla dzieci, zajęcia plastyczne,
wycieczki rekreacyjne i do teatrów kin, muzeów i galerii
warszawskich, wczasy, kolonie i półkolonie itp. Zatrudniamy
również na umowę - zlecenie specjalistów z różnych dziedzin np.
muzyków, lektorów języków obcych, instruktorów teatralnych i
wokalnych, logopedę i innych. Zespół, którym obecnie kieruję
tworzyłam kilka lat. starałam się dobrać grono ludzi
rozumiejących przedmiot naszej pracy i niestawiających
nadmiernych wymagań płacowych. Ważne jest właściwe pojmowanie
naszych statutowych zadań, chęć pełnienia roli służebnej wobec
ludzi - naszych odbiorców oraz wykonywanie pracy na najwyższym
poziomie. Myślę, że taki zespół udało mi się stworzyć. Moi
współpracownicy nie dziwią się temu, że wszystko musi być
zapięte na ostatni guzik (a jest wiele tych guzików) lub, że
trzeba godzinę, lub dłużej zostać w Ośrodku. Rozumieją to i są
dyspozycyjni. Potrafią dzielić się swoim czasem, pomysłami,
umiejętnościami, serdecznością, zgodnie wspomagać się nawzajem.
Pracujemy, gdy inni odpoczywają (popołudnia, soboty, niedziele).
Cieszy nas bardzo, że mieszkańcy nas cenią. Świadczy o tym ich
aktywne uczestnictwo. Program mamy bardzo bogaty (także w
działalności programowej ograniczają nas tylko środki
finansowe). Jest wiele propozycji zajęć stałych, wiele spotkań
klubowych i imprez w tym ogólnomiejskie pod patronatem
Burmistrza Marek oraz powiatowe pod patronatem Starosty Powiatu
i w ramach Powiatowego Porozumienia Domów i Ośrodków Kultury
itp. Powodem do satysfakcji i zadowolenia byli i są nasi goście
- wielcy polskiej kultury w różnych dziedzinach. Wystawiali
swoje prace wybitni artyści plastycy, na recitalach i koncertach
gościliśmy znamienitych artystów polskiej sceny teatru, estrady
i kabaretu. Satysfakcją dla mnie jest prezentowanie dorobku
artystycznego naszych mieszkańców poprzez organizację wystaw,
koncertów, wieczorów literackich itp. a także coraz aktywniejsza
współpraca w realizacji pozycji programowych z ich udziałem.
Cieszy bardzo dobra współpraca ze szkołami i przedszkolami
mareckimi w organizacji dwuetapowych ogólnomiejskich konkursów
plastycznych, recytatorskich, ortograficznych, przeglądów
teatralnych, także udział szkół i przedszkoli w przeglądach
artystycznych, uczestnictwo grup przedszkolaków i klas w
zajęciach plastycznych w galerii, cieszy udział zespołów
artystycznych i teatrzyków szkolnych w programach „Dzieci
seniorom” i wiele innych wydarzeń kulturalnych. Radością dla
mnie jest rozwój naszych podopiecznych, ich zdobyte u nas
wiadomości (głównie na zajęciach stałych i kursach) a także
możliwości stworzenia ludziom miłego i atrakcyjnego spędzania
czasu. Cieszą ogromnie rodzące się wśród bywalców naszego
Ośrodka nowe znajomości i przyjaźnie, często bardzo trwałe.
Można już mówić o wychowankach Mareckiego Ośrodka Kultury, przez
dwadzieścia lat wiele osób uczestniczyło w naszych różnych
imprezach, spotkaniach, wycieczkach i zajęciach edukacyjnych i
klubowych. Zawsze wielką naszą troską była i jest dbałość o
rozwój ich talentów i zainteresowań. Wielu z nich kontynuowało i
kontynuuje obecnie naukę w szkołach artystycznych, na pewno dla
wielu wspaniały ogród sztuk, dzięki nam, jest miejscem bardziej
znanym, niezwykle cennym. Dawni uczestnicy: dzieci, młodzież -
dziś przychodzą do nas... ze swoimi dziećmi. Miło mi, że często
z naszych propozycji programowych korzystają całe rodziny:
dzieci, rodzice, dziadkowie.