Mikołaj
Konstanty Čiurlionis (Mikalojus
Konstantinas Čiurlionis) (1875-1911)
Mikołaj
Konstanty Čiurlionis urodził się w rodzinie
organisty 22 września 1875 roku dzieciństwo spędził nad
Niemnem, w Druskiennikach. Kształcił się w Plunge,
Warszawie i Lipsku. Trzecią część życia spędził w
Warszawie. Zmarł 10 kwietnia 1911 roku po
rocznym pobycie w sanatorium dla nerwowo chorych w Pustelniku (dziś dzielnica miasta Marki) pod Warszawą.
Był wychowankiem Warszawskiego Instytutu Muzycznego,
uczył się w klasie fortepianu, a później kompozycji u
profesorów: Antoniego Sygietyńskiego, Juliusza Stattlera,
Zygmunta Noskowskiego. Po rocznym pobycie w Królewskim
Konserwatorium Muzycznym w Lipsku w 1902 roku zmuszony
był przerwać edukację muzyczną ze względu na śmierć
dotychczasowego mecenasa i opiekuna, hrabiego Michała
Ogińskiego z Plunge.
W Lipsku rozwinęły się jego zainteresowania malarstwem.
Gdy wiosną 1904 roku rozpoczęła działalność Warszawska
Szkoła Sztuk Pięknych - Čiurlionis wraz z najlepszym
przyjacielem, Eugeniuszem Morawskim - przenoszą się tam
ze Szkoły Rysunkowej Kauzika. Już wkrótce talent młodego
litewskiego malarza został doceniony przez wykładowców
szkoły - prof. Kazimierza Stabrowskiego, Konrada
Krzyżanowskiego, Ferdynanda Ruszczyca, Karola Tichego.
Artysta zdobywa nagrody na szkolnych wystawach,
prezentuje swe obrazy podczas wystaw poplenerowych w
Warszawie, Petersburgu i Wilnie. Tworzy obrazy z
pogranicza symbolizmu, abstrakcjonizmu - malowane
muzyką, nawiązujące w tematyce i sposobie przedstawiania
do struktury utworu muzycznego. Dalej zajmuje się
muzyką.
W okresie studiów w Warszawie powstał poemat symfoniczny
"Morze" (1903-1907), jeszcze w 1901 roku - poemat
symfoniczny "W lesie". Bardziej znane są
utwory fortepianowe Ciurlionisa oraz jego kwartet
smyczkowy.
W 1908 roku ukazał się "Skowroneczek" - pierwszy zbiorek
litewskich piosenek ludowych, opracowanych przez
Ciurlionisa dla uczniów litewskich szkół, które zaczęły
powstawać na Litwie po 1904 roku. Pod koniec 1906 roku
artysta przeniósł się do Wilna, gdzie uczestniczył w
tworzeniu litewskiej kultury - muzyki, malarstwa,
szkolnictwa. Był wiceprzewodniczącym Litewskiego
Towarzystwa Sztuk Pięknych, członkiem grupy Mir
Isskusstwa. Najbardziej znane cykle obrazów noszą
tytuły: "Stworzenie Świata", "Sonata gwiazd", "Sonata
morza", "Sonata piramid", "Znaki Zodiaku". Ukoronowaniem
twórczości jest obraz "Rex" (1909).
Prawie cała spuścizna malarska Čiurlionisa znajduje się
w Kownie, w muzeum Jego imienia. W polskich zbiorach
muzealnych znajdują się trzy obrazy - w Muzeum Narodowym
w Warszawie - dwa i w Krakowie - jeden.

Stworzenie świata (1906-07)
XI |

Sonata słoneczna (1907)
Andante |

Sonata piramid (1908)
Allegro |

Sonata morza (1908)
Allegro |

Sonata gwiazd (1908)
Allegro |

Rex (1909)
|
Wikipedia
"Warszawiak z wyboru" - Andrzej Pilipiuk
"Czy daleko z Warszawy do Druskiennik?"
"Ciurlionis. Chłopiec z litewskiej puszczy" - Jadwiga Siedlecka
"Spotkania z Ciurlionisem" - Anna Baranowa
"Ciurlionis w Warszawie" - Jan Kazimierz Kapera
"Nastroje i sztuka " - dodatek listopad/grudzień 2008 Nr 16
Romain Rolland o Čiurlionisie
Wprost trudno wyrazić mi wzruszenie, jakiego doznaję obcując z
tak znakomitą twórczością, która uświetniła nie tylko malarstwo
lecz również poszerzyła nasze horyzonty w dziedzinie polifonii
(kontrapunktu i fugi) i rytmiki. Jakże płodnym byłoby
rozwinięcie tej nasyconej treściami sztuki w malarstwie
przestrzeni i monumentalnych freskach. To nowy duchowy
kontynent, którego Krzysztofem Kolumbem stał się M.K. Čiurlionis.
Zdumiewa mnie jedna z cech kompozycyjnych w jego obrazach:
bezkresna przestrzeń widziana z jakiejś wieży lub bardzo
wysokiej ściany. Nie wiem skąd tego typu wrażenie, w kraju takim
jak wasz, w którym, o ile mi wiadomo, jest rzęczą wątpliwą, by
mogły występować takiego rodzaju motywy. Sądzę, że to jego
osobiste przeżycia w rodzaju uczucia zawrotu głowy, ktorego
zaznajemy zasypiając, gdy nastepuje odczuwannie stanu
nieważkości.
Fenomen Ciurlionisa Jacek Antoni Zielińskii
W ciągu ostatnich kilkunastu lat dziewiętnastego wieku w sztuce europejskiej spotkały się i przecięły swe drogi dwa rodzaje pojmowania twórczości artystycznej. Hasło pierwszej drogi można by sformułować jako: "Postrzegać świat w sposób prawdziwy". Hasło drugiej jako: "Nadać idei formę postrzegalną". W malarstwie pierwsza z tych dróg objawiła się w latach siedemdziesiątych jako impresjonizm. Druga dała o sobie znać po roku 1885 w znacznej mierze jako reakcja na impresjonizm i nazwana została symbolizmem. Według Paula Gauguina estetyka symbolistów przeciwstawiała się estetyce impresjonistów, "których poszukiwania skupiały się wokół oka, a nie tajemniczych ośrodków myślenia..."
W roku 1875 przyszli na świat w Europie dwaj ludzie, z których każdy uczynił treścią swego życia próbę wejrzenia w głąb ludzkiej psychiki i zobaczenia jej jako pewnej całości wtopionej w całość jeszcze większą - we wszechświat. Mam na myśli Carla Gustawa Junga i Mikołaja Konstantego Čiurlionisa. To, że zakres oddziaływania Junga był ogromny, Ćiurlionis natomiast pozostaje wciąż jeszcze postacią mało znaną i nieco zagadkową, nie ujmuje znaczenia tej analogii.
Ceniony kompozytor, genialny malarz
Językiem wypowiedzi Čiurlionisa było malarstwo. Należał do tej generacji artystów, którzy zarysowane wyżej skrzyżowanie dróg sztuki odziedziczyli jako stan już istniejący. Tworzyli w jakże płodnym okresie wczesnych lat dwudziestego wieku, przed pierwszą wojną światową. W malarstwie ostatnie lata życia Cezanne'a i kubizm, w poezji twórczość Apollinaire'a, Cendrarsa i Jacoba, w fizyce teoria względności Einsteina - to tylko wybrane przykłady zjawisk tej epoki. W obrazach Litwina Čiurlionisa pojawiło się wówczas przeczucie "kosmicznego" przenikania się różnych planów rzeczywistości. Było to przeczucie genialne, choć mające charakter krótkotrwałej iluminacji. Dorobek malarski Čiurlionisa, od roku 1936 zebrany w Kownie, w muzeum jego imienia, do chwili obecnej pozostaje zbyt mało znany na świecie. Kowno jest daleką prowincją Europy. Prowincją Europy były też za życia Čiurlionisa Warszawa i Wilno, gdzie kształcił się i tworzył. Ale nie był prowincją Petersburg, gdzie został doceniony w roku 1908. Tamże niebawem zapadł na chorobę psychiczną.
W roku 1910 zaprosił go Wasyli Kandyński do udziału w monachijskiej wystawie grupy "Die Neue Kunstler-Vereinigung". Ciężko chory, nie był już w stanie z tego zaproszenia skorzystać. W kwietniu 1911 roku zmarł na zapalenie płuc w Pustelniku pod Warszawą. W roku 1912 ukazała się w Petersburgu pierwsza ilustrowana monografia jego twórczości.
Ćiurlionis otrzymał gruntowne wykształcenie muzyczne w Warszawie i Lipsku oraz niepełne wykształcenie malarskie w Warszawie. Niebawem okazało się, że jest kompozytorem cenionym, a malarzem genialnym. Dojrzałość malarza osiągnął nieprawdopodobnie szybko. Najlepsze swe dzieła stworzył w ciągu czterech lat między rokiem 1905 a 1909.
Kowno
Muzeum Čiurlionisa nie da się porównać z żadnym innym muzeum na świecie. Funkcjonalna architektura z lat trzydziestych nie zapowiada tego, co zawiera wnętrze. Gdy przybywamy tu pierwszy raz, do ostatniej chwili nie wiemy, w czym będziemy uczestniczyć. I oto z zaskakującego półmroku sal (spowodowanego względami konserwatorskimi) wyłaniają się obrazy promieniujące cichym, lecz nieodpartym światłem. Jeszcze nie wiemy, co te obrazy przedstawiają, a już czujemy, że zostaliśmy zaproszeni do uczestniczenia w misterium. Niemal jak w grocie Lascaux. Ale tutaj jest to misterium wschodzącego dwudziestego wieku.
Archetypowe odwołania do legend i mitów ludzkości sąsiadują tu z wyobrażeniami planet, gwiazd i galaktyk. Najlepsze obrazy Čiurlionisa samą kolorystyką ewokują nastrój "nadrzeczywistości". Sprawiają wrażenie, iż rzeczywistość oglądana jest nie z zewnątrz, lecz niejako od środka. Dzieje się to dzięki rozświetleniu motywu malarskiego, mimo, że gamy są zwykle wąskie a faktury matowe (malował głównie temperą i pastelem na papierze).
Transsymbolista
To, że Ćiurlionis od samego początku swej twórczości malarskiej przejawił skłonność do symbolizmu, wydaje się naturalną emanacją jego sposobu postrzegania świata. Jednak istoty jego odkrywczości nie można zamknąć ani w terminie "symbolizm", ani w terminie "abstrakcjonizm". Gdyby Ćiurlionis pozostał "symbolistą litewskim", byłby jednym z malarzy Europy wschodniej początku dwudziestego wieku i z pewnością nie dostrzeżono by w nim prekursora sztuki abstrakcyjnej lub surrealizmu. Z drugiej strony legenda "pierwszego abstrakcjonisty", do której wykreowania przyczynił się amerykański badacz estońskiego pochodzenia Aleksis Rannit, nie całkiem odpowiada prawdzie. Ćiurlionis zaczynał od naiwnie nastrojowego symbolizmu i aż dziw, jak prędko przeszedł do poważanego zaangażowania w problem wielowymiarowości przestrzeni. Równocześnie nie przestał malować znaków zodiaku, aniołów, podniebnych zamków i ołtarzy nieznanych bogów. Mimo swego kolorystycznego wyrafinowania nie one zdecydowały o oryginalności malarza. W istocie nigdy nie przestał być symbolistą, ale w najbardziej odkrywczych swych pracach radykalnie przekształcił sens symbolizmu. Pokazał, że sama przestrzeń przedstawiona w obrazie może być symbolem stanów wewnętrznych człowieka, a jednocześnie wyrazem wewnętrznego widzenia rzeczywistości zewnętrznej. Z tego powodu jego obrazy nie dają się porównać z niczym, co malowano w ówczesnej Europie. Prawdę mówiąc, nie dają się też porównać z niczym, co namalowano później.
Protoabstrakcjonista?
Przypisanie Ćiurlionisowi roli protoabstrakcjonisty mogło się wziąć z odczytania niektórych jego obrazów w świetle słów Alberta Auriera z jego "Symbolizmu w malarstwie" (1891): "Istotnie w oczach artysty, to znaczy w oczach człowieka wyrażającego Byty absolutne, przedmioty, to znaczy byty względne, które stanowią jedynie proporcjonalne do względności naszych umysłów przekłady bytów absolutnych i podstawowych - Idei, przedmioty nie mogą więc posiadać wartości jako przedmioty. Dla artysty mogą to być jedynie znaki. Są to litery ogromnego alfabetu, które wymienić potrafi tylko człowiek utalentowany" (przekład Hanny Morawskiej).
Rzeczywiście, jeden z ważnych tropów wiodących ku abstrakcjonizmowi zaczyna się od symbolizmu, ale nie jest to trop jedyny i nie ma tu miejsca na rozwijanie tego wątku.
Wewnętrzne widzenie
Istotą odkrywczości Ćiurlionisa jest przekroczenie granic symbolizmu, względnie wyciągnięcie z symbolizmu takich wniosków, jakich nikt poza nim nie wyciągnął. Na tej drodze nie miał też Ćiurlionis następców, trudno więc nazwać go prekursorem jakiegoś kierunku. Był raczej prekursorem pewnego rodzaju myślenia o świecie jako o zjawisku, w którym aspekt duchowy i materialny tworzą jedność, przejawiającą się na wszystkich szczeblach budowy materii - od mikrokosmosu do makrokosmosu. Czynienie artyście zarzutu, że w jego holistycznej wizji świata postać ludzka pojawia się marginalnie, byłoby małostkowością. Nie wątpimy bowiem, że wizja ta jest wewnętrznym widzeniem wielowymiarowej rzeczywistości. Wewnętrznym czyli psychicznym. I tylko to ma znaczenie.
Tryptyk "Fantazja" bywa też nazywany "Podróżą starca". Istotnie, w pierwszej części tryptyku dostrzegamy małą postać starego człowieka, rozpoczynającego wędrówkę przez jakieś dziwne światy, w których nad ziemią unoszą się skupiska kulistych kształtów emitujących promienie energii - jakby złożone z atomów molekuły. Postać ta czyni malowaną opowieść "wiarygodną" w warstwie literackiej, ale znacznie ciekawsze jest to, że oko widza wciągane bywa przez iluzoryczne otwory w powierzchni obrazu do sfery innej rzeczywistości, a rzeczywistość ta przy dokładnym oglądzie okazuje się przekształceniem motywu z innej części obrazu, co odczytujemy jako relatywizację przestrzeni.
W ośmioczęściowym cyklu "Zima" znakami mikrokosmosu stają się gwiazdki śniegowe, bryłki lodu i sople. Wybór motywu oczywiście umowny. Odczytujemy go właśnie w ten sposób dzięki spojrzeniu artysty, który elementy zimowego mikropejzażu bierze jakby pod lupę.
Więcej niż synestezja
Ważną siłą napędową twórczości malarskiej Čiurlionisa była idea odpowiedniości struktur muzycznych i plastycznych. W myśleniu Čiurlionisa-kompozytora było to coś więcej niż synestezja, o której zresztą w tamtej epoce wiele mówiono. Cechujący malarskie wyobrażenia przestrzeni swoisty strukturalizm Čiurlionisa skłaniał go na przykład do wypowiadania się w cyklach malarskich, w których nazwy poszczególnych części (zwykle Allegro, Andante, Scherzo, Finale) naprowadzają na analogie z muzyczną formą sonaty. I tak powstają "Sonata morza", "Sonata wiosny", "Sonata lata", "Sonata słońca", "Sonata węża", "Sonata piramid", "Sonata gwiazd". Jeszcze bardziej uderzające bywa dające się zauważyć w niektórych obrazach zjawisko, jakie można by nazwać budowaniem przestrzeni w oparciu o linie melodyczne. Obrazem, w którym struktura muzyczna została przedstawiona za pomocą formy plastycznej w sposób najbardziej ścisły jest "Fuga".
Sens przestrzeni
Motywem "Allegro" z "Sonaty wiosny" (1907) jest jakby skrawek jakiegoś lądu oglądany z lotu ptaka, utrzymany w delikatnej oliwkowo-płowej tonacji, zawieszony w nierzeczywistej przestrzeni wznoszącej się ku górze, jak w malarstwie chińskim. Został on powtórzony w trzech wariantach, niby motyw utworu muzycznego. Brzegi każdego z wariantów roztapiają się w świetlistej poświacie. Lekko zaznaczone układy linearne tworzą jakby "linię melodyczną" utworu, przepływającą przez wszystkie jego części. Powierzchnię ziemi przebijają otwory, symbolizujące pragnienie zajrzenia na "drugą stronę" rzeczywistości.
W "Andante" z "Sonaty słońca"
(1907) oglądamy połowę globu ziemskiego wyobrażoną na tle umownie przedstawionego obszaru wód. Czy to jest ilustracja do Księgi Rodzaju? Raczej nie ilustracja, lecz aluzja, bo nie ma tu żadnej dosłowności w stosunku do biblijnego tekstu, podobnie jak składniki kompozycyjne obrazu przedstawione są raczej aluzyjnie niż realistycznie. A jednak przypominają się nam "wody pod sklepieniem" i "wody nad sklepieniem", widzimy też wody opływające glob ziemski i wyłaniający się z tych wód cypel lądu. W górnej części obrazu unoszą się falujące pasma chmur, przebijanych przez wiązki promieni światła. Te geometryczne w kształcie promienie trafiają na powierzchnię "praoceanu", zatapiają się w nim, a następnie przebijają glob ziemski, wyłaniając się zeń w dolnej części obrazu.
Duże znaczenie miała dla artysty wiedza astronomiczna. Był to okres wielkich fascynacji astronomią i astrofizyką, wielkich marzeń o podróżach pozaziemskich. Przypomnijmy, że w roku 1905 Albert Einstein ogłosił w Szwajcarii szczególną teorię względności, a w roku 1903 ukazała się we Lwowie powieść Jerzego Żuławskiego "Na srebrnym globie".
"Sonata gwiazd (1908, istnieją tylko "Allegro" i "Andante") to dwie kompozycje, przy których malowaniu artysta z pewnością korzystał z makroskopowych zdjęć astronomicznych. Zarazem jednak nie ma w nich żadnego naturalizmu. Kuliste ciała niebieskie, galaktyki i smugi mgławic gazowych zostały bardzo świadomie przekształcone w elementy kompozycyjne. Budują one przestrzeń, której ruchome sfery bezustannie przenikają się ze sobą. W "Allegro" mamy sugestię zakrzywiania się przestrzeni. W "Andante" kształt globu (niekoniecznie Ziemi) przenika elipsoidalny zarys galaktyki. Trudno o wyraźniejszą eksplikację mniemania, że mikrokosmos i makrokosmos zawierają się w sobie nawzajem.
Myśl, że w każdym fragmencie rzeczywistości zawarta jest potencjalnie całość rzeczywistości, wydaje się bardziej odkrywcza od stwierdzenia, że każdy fragment rzeczywistości posiada cechy właściwe całości. A przecież na gruncie fizyki myśl ta została sformułowana naukowo dopiero w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku.
Delikatnie zaznaczone w "Sonacie gwiazd" podziały prostopadle, które od strony czysto plastycznej porządkują kompozycję, są też prawdopodobnie znakami przeciwstawienia "ziemskich" wyobrażeń o przestrzeni podzielnej i stałej - wyobrażeniu płynnej, wiecznie ruchomej i niepodzielnej przestrzeni kosmicznej. Żeby nie było zbyt "abstrakcyjnie", obie kompozycje wieńczą małe postacie aniołów!
Rex
Charakter wizji kosmicznej ma też największy i prawdopodobnie ostatni obraz Čiurlionisa "Rex" (1909), malowany temperą na płótnie, o bardzo powściągliwej kolorystyce, opartej na kontraście chłodnych szarości z ciepłymi, brązami i ugrami. Koncentryczne kręgi układu kompozycyjnego przypominają trochę średniowieczne wyobrażenia sfer niebieskich i trochę mandalę. W rzeczywistości obraz nie jest ani jednym, ani drugim. Zwiewne, przejrzyste przenikanie się sfery gwiazd, planet i komet ze sferą czegoś, co można by nazwać rzutowaniem powierzchni globu na przestrzeń kosmiczną (jakby odbicie jej w wielkim wklęsłym "zwierciadle nieba") - to wszystko wywołuje sugestię przestrzeni zakrzywionej i mogło się zrodzić tylko w umyśle człowieka wschodzącego dwudziestego wieku. Skojarzenie z mandalą może być na tyle trafne, że obraz posiada promieniujący ośrodek w postaci podwójnego płomienia; ale akcent ten nie znajduje się - jak w mandali - w geometrycznym centrum kompozycji, umieszczony jest wyraźnie poniżej centrum.
A jednak, jeśli nie stosować kryterium formalnego, kompozycja ta jest rodzajem mandali, ponieważ przyciągający nasz wzrok świetlisty płomień nadaje duchowy sens ukazanemu obrazowi kosmosu. Przyglądając się bliżej dostrzegamy, że ogień ten pali się na czymś w rodzaju ołtarza jakiegoś starożytnego kultu, a odbija się w powierzchni oceanu, z którego ów ołtarz się wyłania. Wyłania się wraz z globem, w którego środku się znajduje. Ten glob to nie jest Ziemia, gdyż zarysy znajdujących się na nim kontynentów nie przypominają powierzchni naszej planety.
Dlaczego "Rex"? Dlatego, że dziwna forma architektoniczna, stanowiąca oś kompozycji, to "tron Boga". Dostrzegamy nawet koronę. W rysunku koncepcyjnym do tego obrazu artysta uwidocznił dostojną postać w powłóczystej szacie, przedstawioną zgodnie z bardzo tradycyjnymi wyobrażeniami. Później, chyba nagle, zrozumiał swoją naiwność. Postać Króla Stworzenia zniknęła z już zaczętego obrazu. (Pozostał zatarty, słabo widoczny zarys głowy). Tron Boga jest pusty. Ale to nie manifestacja ateizmu. Bóg ukrył się za swoim stworzeniem. Rolę duchowego centrum obrazu przejął świecący płomień. Historia sztuki mało zna dzieł, w których proces twórczej wyobraźni artysty odzwierciedliłby się tak bezpośrednio.
Jacek Antoni Zieliński, malarz i krytyk sztuki
"Nastroje" listopad/grudzień 2008 Nr 16
"Symbolika dźwięków w twórczości Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa" - Vytautas Landsbergis
Čiurlionis - kompozytor stale wybierał, świadomie lub nie, te same, powtarzające się środki wyrazu. Widać to bez mała we wszystkich dziedzinach jego muzycznego języka. Na przykład w strukturze materii muzycznej: w utworach na fortepian krystalizuje się zasada bimelodyzmu, dwugłosu - pojawiają się dwie równoczesne i jednocześnie skontrastowane linie, często przeplatane uzupełniającym je echem. W kompozycji na orkiestrę
Jura (Morze) słyszymy także polimelodyczne współdziałanie kilku autonomicznych warstw. W konstrukcji dostrzegamy dwie skrajności: w poematach symfonicznych -
zatrzymanie czasu (części utworu i trwanie dźwięku są rozciągnięte, sprawiają wrażenie monumentalności i rozległego, nienaruszalnego "bytu"), zaś w preludiach na fortepian -
zwięzłość i sentencyjna koncentracja (fragment bezkresnego wszechświata i ekspresyjny wyraz przepychu). Tonacja d-moll była jego ulubioną barwą w palecie tonacji. Innymi, często wybieranymi tonacjami były h-moll, b-moll a także inne minorowe, a z majorowych C-dur, E-dur (obydwa poematy symfoniczne), A-dur, Des-dur. Ich wybór jest nieprzypadkowy, odzwierciedla nastrój twórczy związany z poszukiwaniem muzyki i wizją przyszłych dźwięków. Kompozycje z różnych okresów napisane w tonacjach Des-dur lub fis-moll noszą w sobie wspólne cechy. Pierwsze są wiosenne i pastoralne, drugie - niespokojne i jesienne.
W zakresie harmonii zaskakuje nie tylko gęstość w stylu dzieł Wagnera (która wyraża zapewne znak czasu), ale także próba zastosowania sekstakordów i charakterystyczna figuratywna funkcja zwiększonych trójgłosów. Tu znów trafiamy na cząstkę "słownika epoki": współbrzmienie wielkich tercji, liczne pomysły czerpane z romantyzmu, a także impresjonizmu, dobór semantycznych środków wyrazu i obrazowania, gdy chcemy mówić o "wodzie", "fantastyce", "wielkości". Ostatnie pojęcie jest ważne dla Čiurlionisa, ponieważ związane jest z jego wizją kosmiczną i metaforą wieczności zawartą w poemacie symfonicznym
Morze (i w ogóle w oddaniu symboliki morza). Ciekawe jest, że antypody dźwięku - pomniejszone trójgłosy oraz septakordy - nie mają analogicznej funkcji obrazowej w muzyce kompozytora. W jego czasach w muzyce funkcjonowały one najczęściej jako sposób wyrażania grozy, bezpośredniego "niebezpieczeństwa" lub tęsknot pełnych namiętności. Čiurlionis, który sam nieraz doświadczył uczucia grozy, oddalał ten stan poza granice swej lirycznej ekspresji.
Rytmy - ciągłe lub dyskretne - odpowiednio klasyfikują cały jego język muzyczny. Ich znaczenie w muzyce Čiurlionisa (i jego sztuce wizualnej) jest szczególne. Długie trwanie dźwięku - albo jednakowego ruchu - jest bez wątpienia znakiem wieczności, a nie tymczasowości. (Można też powiedzieć, że jest to wyrażenie tęsknoty za wiecznością, uświadomioną lub nie.) Tymczasowość jest wyrażana poprzez przerwane submotywy, przez frazy, które unoszą się, ale nie powracają, przez każdą zamkniętą i pełną strukturę w obrębie szerszego kontekstu.
Wystarczy jedynie przywołać początek poematu symfonicznego
Las, aby zobaczyć jak wiele aspektów widzenia jednego świata może zostać odzwierciedlonych w elementarnej dialektyce sztuki muzycznej; jak wiele symboli istnienia zawartych jest w prostych dźwiękach używanych przez Čiurlionisa, niezbędnych dla ukształtowania brzmienia. Powinniśmy także przywołać temat nazwany "heroicznym" z symfonii
Morze, jego precyzyjną, proporcjonalną strukturę rytmiczną.
Melodia wznosząca się szerokimi interwałami kwinto-kwartowymi łamie się i jest jakby sztucznie powstrzymana (w drugim takcie), aż do momentu ponownego zgromadzenia sił, "nabrania złości" i rzucenia się na swój prawdziwy szczyt, z którego wypływa fala, a w chwili, gdy odpływa dwukrotnie pojawiają się echa słabnącego motywu pieśni
Motule marto (Moja mateczko) (por. 4 i 5 takt - z taktem 6). Wyraźnie mamy tu do czynienia z energią muzyki, nie tylko w sensie ekspresywnym i obrazowym. Zatrzymania, przeszkody, napięcie, szybki pęd ku kulminacji, po której następuje uspokojenie, wyrównanie, a być może nawet "kończący się" bieg czasu. Wszystko to może stanowić symbol życia, ale bez wątpienia jest wspaniałym, pełnym znaczeń dramaturgicznym połączeniem. Pomiędzy czym? Przed tematem "heroicznym" w poemacie
Morze pojawił się także gwałtowny epizod z różnymi, ale jednocześnie brzmiącymi rytmami w wykonaniu instrumentów dętych i smyczkowych (na 3/4 i 4/4), tak więc mamy tu wielowarstwową i zakłócającą "harmonijną dysharmonię". Po uspokojeniu tematu "heroicznego" słychać szmer cichych fal, a w tle słyszymy jak z wysokości spływa melodia w wykonaniu obojów, skrzypiec, fletów - jest to najczystsze posłannictwo. Korelacja w tej muzyce wielkich obrazów bez wątpienia zyskuje odcień symboliczny, choć nie zdołamy poruszyć przestrzennych i graficznych tematów antynomicznych występujących w poemacie
Morze -wysokich i niskich, ciemnych i jasnych, ciężkich i lekkich, stałych i zmiennych, podzielnych i niepodzielnych, które zostały już wprowadzone w poemacie
Las, rozwinięte w poemacie symfonicznym
Morze, a także w późniejszej twórczości Čiurlionisa.
Utwory na fortepian stanowią najbogatszy materiał do rozważań. W nich Čiurlionis porusza się z największą swobodą (w muzyce chóralnej krępowały go styl i słowa, możliwości i warunki wykonania), tu przemawiał najbardziej bezpośrednio i w istocie udało mu się w pełni wypowiedzieć. Udało mu się także skrystalizować typowe znaki i grupy znaków. Nie było to jednorazowym wyrażeniem impresji, spontanicznych myśli, ale wypowiedzeniem skrywanego, stałego światopoglądu.
Mamy więc ponure, pełne grozy, fatalistyczne
basso ostinato, z którego ciemnych barw można uciec zaledwie na chwilę, aby wkrótce ponownie się w nie zanurzyć, a jednocześnie stałą siłę, energię, wieczny kocioł sił życiowych, z którego, podobnie jak
z przyrody, sam człowiek wynurza się zaledwie na chwilę.
Czyste, jasne dźwięki, zderzane są z postrzępionymi, ale wciąż odradzającymi się melodiami, które jednak nie powracają jakby tylko przeczuwając cel i kierunek dążeń. W nich uwieczniła się nadzieja i pieśń smutku.
Sztuka i istnienie. Dionizyjskie i Apollińskie podstawy twórczości. Lot Ariela i cień Kalibana towarzyszą boleśnie krótkiej egzystencji. Krótkie trwanie muzyki jest tego dowodem.
Wystarczy zwięzły motyw, aby zobrazować lot - nadzieję - albo początkowy podmuch fatum. Lot wraz z cieniem - wszystko to zawarte w jednej sekwencji kilku nut.
Gdy wsłuchamy się w typowy dla Čiurlionisa motyw (por. fragment zapisu nutowego umieszczony poniżej) - w tę doskonałą formę, lub tylko powtarzający się zarys melodii - z której wiele odgłosów przedstawionych graficznie pojawia się w plastyce kompozytora - przestaje być ważne to, że inni kompozytorzy także ten motyw wykorzystują. Dlatego można rzec, że istota Čiurlionisa zawarta w tym motywie, stanowi także istotę twórczości romantyzmu.
I nie dość na tym. W sztuce Čiurlionisa jest jego życie, ale także iluminacja życia każdego człowieka. Oczywiście, to samo można powiedzieć o muzyce innych kompozytorów, chociaż nie wszystkich. Tak wielką siłę uniwersalizmu posiedli tylko wielcy.
Historycy sztuki stale dyskutują nad tym, czy Čiurlionis był symbolistą, czy też nie. Nie możemy znaleźć na to odpowiedzi w języku jego malarskich metafor, dodatkowych znaczeniach, aluzjach, ani także w jakichś szelestach wiatru czy uderzaniach fal w jego muzyce. Oczywiście, znacznie ważniejsze są inne elementy o charakterze strukturalnym i fundamentalnym. Symbolu nie można bowiem wymyślić, przewidzieć i wykreować, on sam się tworzy.
Obraz, preludium, nawet motyw melodyczny może stać się symbolem, jeżeli będzie się łączył z pewnym uniwersalnym znaczeniem, trudnym do określenia. "To" nie może być innaczej powiedziane. Jedno można przypuszczać, że twórca czuł "to", ale nie obciążył tego wszystkimi naszymi pięknymi komentarzami. Nie miał czasu na takie rzeczy i to nie byłoby "tym".
Twórczość Čiurlionisa jest bardzo psychologiczna. Sama jego muzyka jest kopalnią złota dla badaczy psychologii i fenomenu talentu. Jest to droga do zrozumienia człowieka.
Jeżeli człowiek, stworzywszy społeczność i siebie w niej takim, jakim jest, ciągle zdoła utrzymać chociażby w podświadomości, pierwotne elementy światopoglądu i kilka odwiecznych pytań, to sztuka stale będzie nas prowokować do udzielenia na nie odpowiedzi.
Sygnałem tego może być rytm, związek pomiędzy dwoma rytmami lub kolorami, linią i jej miejscem w przestrzeni, intonacją. Ich znaczenie wyczuwamy intuicyjnie, mówi ono samo za siebie.
Możemy więc zobaczyć, a dokładniej - usłyszeć, że muzyka Čiurlionisa jest pełna sygnałów, wywodzących się z najgłębszych pokładów ludzkiej egzystencji. Jest to zapewne symbolika archetypów, i taki właśnie jest Čiurlionis jako symbolista - przede wszystkim w muzyce.
Może takie rozumowanie pomoże nam nieco innaczej spojrzeć także na jego twórczość plastyczną.
Vytautas Landsbergis
Tłumaczyła z języka litewskiego Joanna Hyndle
Wystawa "Drogami M.K. Čiurlionisa Kaunas - Pustelnik [Marki] 1997-1998"
Malarstwo: Judita Budriunaité, Aisté Juskevičiute,
Milda Mildažyte-Kulikauskienné, Evaldas Mikalauskis, Eugenius
Nalevaika, Adalbertas Nedzelskis, Džiugas Palukaitis.
Rzeźba: Leonas Strioga
Galeria Mareckiego Ośrodka Kultury, 1998
"W kwietniu 1997 w Warszawie
oraz Markach był zorganizowany cykl spotkań miłośników
twórczości Čiurlionisa, w ktorych uczestniczyli przedstawiciele
Litwy i Polski. Po raz pierwszy w ciągu tej wycieczki twórczej
został zorganizowany plener dzisiejszych malarzy litewskich w
Czerwonym Dworze, w miejscu, które smutnym, ale niezapomnianym
akordem weszło do historii Litwy. "Niniejsza wystawa Drogami M.K. Čiurlionisa Kaunas - Pustelnik [Marki] 1997-1998 to
wynik tych pierwszych przeżyć oraz dalszych rozmyślań" -
wspomina Džiugas Palukaitis, prawnuk Čiurlionisa, malarz, jeden
z uczestników wystawy.
Wystawa "MKC. Życie i twórczość w reprodukcjach obrazów i fotografii" - Muzeum Historyczne w Warszawie, 1996.
Wystawę, którą sprowadziła do Warszawy Jadwiga Siedlecka, prosząc w Muzeum w Kownie o wystawę oryginałów, obejrzało kilka tysięcy osób. (Był to rok obchodów 400-lecia stołeczności Warszawy). Wystawa w Muzeum Narodowym nie miałaby tej bazy, którą Towarzystwo Ciurlionisa do tego czasu stworzyło.
Wystawa "Mikołaj Konstanty Čiurlionis -
malarstwo, grafika, szkice, partytury fotografie"-
Muzeum Narodowe w Warszawie, 2001
Ten niezwykły
litewski artysta, blisko związany z Warszawą, ciągle jest mało
znany i jego bogata i różnorodna twórczość czeka właściwie na
kolejne odkrycie. Urodzony w 1875 roku Čiurlionis, po ukończeniu
powszechnej szkoły w Druskiennikach otrzymał stypendium księcia
Michała Ogińskiego, który w swoim majątku Płungiany (Żmudź)
założył muzyczną szkołę orkiestrową. Od 1984 roku dzięki
wsparciu ks. Ogińskiego Čiurlionis studiował dalej w Akademii
Muzycznej w Warszawie, a potem w Lipsku, gdzie w 1902 roku
otrzymał dyplom. W latach 1902 - 1904 studiował
również malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie pod
kierunkiem znanego malarza Kazimierza Stabrowskiego. Pierwsza
wystawa obrazów Čiurlionisa odbyła się w roku 1905 w budynku
wspomnianej warszawskiej uczelni. W okresie studiów w Warszawie
powstał poemat symfoniczny "Morze" (1903-1907), jeszcze w 1901
roku - poemat symfoniczny "W lesie". "Bardziej znane
są utwory fortepianowe Čiurlionisa oraz jego kwartet smyczkowy.
W 1908 roku. ukazał się "Skowroneczek" - pierwszy zbiorek
litewskich piosenek ludowych, opracowanych przez Čiurlionisa dla
uczniów litewskich szkół, które zaczęły powstawać na Litwie po
1904 roku W 1907 r. Artysta przeniósł się do Wilna, gdzie
organizował litewskie życie kulturalne i uczestniczył w licznych
wystawach. Był wiceprzewodniczącym Litewskiego Towarzystwa Sztuk
Pięknych, członkiem grupy
Mir Isskusstwa. Zmarł w roku
1911 w sanatorium w Pustelniku pod Warszawą.
Pierwsza tak
obszerna wystawa prac Čiurlionisa w Warszawskim Muzeum Narodowym
[w 2001 roku] gromadzi 43 obrazy, 20 szkiców, 46 grafik, 6
oryginalnych partytur muzycznych i 39 fotografii. Prezentowane
prace pochodzą z lat 1904 - 1910 i były w ubiegłym
roku pokazane na wystawie twórczości Čiurlionisa w Musee d’Orsay
w Paryżu, gdzie swoim nowatorstwem wzbudziły ogromne
zainteresowanie. Zwłaszcza cykl "Stworzenie świata" - seria obrazów na granicy abstrakcji, impresji i wizji ukazuje
nowy, pełen muzycznych inspiracji świat malarskiej wyobraźni. Na
wczesnej fazie twórczości Čiurlionisa zaważyło odziaływanie
secesji i sztuki Młodej Polski. Ulegał też wpływom XIX-wiecznych
symbolistów: Bocklina, Puvisa de Cavannes’a, Beardsleya. Jego
zainteresowania Filozofią, astronomią, kosmogonią, religiami
starożytnego Wschodu znalazły wyraz w malarskich cyklach:
"Potop", "Pogrzeb", "Stworzenie Świata". W licznych temperach
Čiurlionisa (cykle "Sonata Słońca", "Sonata Wiosny", "Sonata
Węża") można odnaleźć analogie do budowy dzieła muzycznego. Do
najwybitniejszych osiągnięć twórczości malarskiej Čiurlionisa
należą prace powstałe w ostatnich latach jego krótkiego życia
("preludium Miasto", "Baśń o czarnym słońcu"). Zespalają one w
całość mistyczno-legendarną treść z nowatorskimi wartościami
formalnymi.
Jarosław Kossakowski
Wystawa Mikalojus Konstantinas Čiurlionis - malarstwo
- reprodukcje ze zbiorów Ambasady Republiki Litewskiej oraz
Jadwigi Siedleckiej
Galeria Mareckiego Ośrodka Kultury, 2001
Afisz wystawy
Wystawa "Mikołaj Konstanty Čiurlionis - malarstwo, grafika, szkice, partytury fotografie" - Muzeum Narodowe w Poznaniu, 2001
60 obrazów, 21 rysunków i 34 grafiki oraz partytury utworów
muzycznych składają się na otwartą w niedzielę 21 paźdiernika
2001 w Muzeum Narodowym w Poznaniu wystawę "Mikołaj Konstanty
Ciurlionis: twórczość, osobowość, środowisko". Wystawa
przygotowana została przez Muzeum Sztuki im. Ciurlionisa w
Kownie, które przechowuje niemal całą, zachowaną po śmierci
artysty spuściznę wybitnego litewskiego malarza i kompozytora.
Wizyjne obrazy Ciurlionisa o silnym poetyckim ładunku, zanurzone
są w estetyce sztuki symbolistycznej końca XIX wieku. Jego
malarstwo wkraczało jednocześnie w obszar wielkiego eksperymentu
sztuki początków XX wieku, wiodący do sztuki abstrakcyjnej.
Ciurlionis urodził się w 1875 roku w Oranach na południu Litwy.
Uczył się m.in. w warszawskim Instytucie Muzycznym oraz w
konserwatorium w Lipsku. Dla późniejszych zainteresowań
malarskich artysty ważny był kontakt z prof. Sygietyńskim,
przyjacielem Gierymskich i Stanisława Witkiewicza, jak również
zapoznanie się w Lipsku z twórczością symbolistów Boecklina i
Klingera.
Ciurlionis uczył się rysunku w warszawskiej szkole Jana Kauzika,
a malarstwa w szkole Konrada Krzyżanowskiego. Spędził również 3
lata w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Umarł mając zaledwie
36 lat.
Poznańska wystawa, która potrwa do 28 listopada 2001, będzie
okazją do przeprowadzenia lekcji muzealnych na temat ilustracji
muzyki w malarstwie i o symbolizmie. { PAP }
Źródło
"Ciurlionis. Preludium Warszawskie" -
pierwsza w Polsce monografia o Mikołaju Konstantym Čiurlionisie.
Jadwiga Siedlecka, 1996. Promocja książki odbyła się w Mareckim Ośrodku Kultury.
Wstęp do książki autorstwa Vytautasa Landsbergisa
Mikołaj Konstanty Čiurlionis uosabia wszechstronnie i w sposób skondensowany twórczą działalność człowieka. Zadecydował o tym nie tylko jego wielostronny talent, nie tylko to, że syn organisty z małego litewskiego miasteczka był hojnie obdarzony zdolnościami malarskimi, muzycznymi oraz mistrzostwem słowa. Posiadał również zdolność dostrzegania i wyczuwania nastrojów pochodzących z okolicznych lasów i strumieni, ze zmiennej przestrzeni nieba kraju północnego oraz z pieśni rozbrzmiewających pod tym niebem. On wiedział, że te odczucia są dobrem, które należy przekazać innym, oraz że sztuka jest jedna. Jedynie sposoby jej wyrażania wydają się być różne, choć są one wzajemnie powiązane i mogą przybierać formy uniwersalne, jak np. forma sonaty.
Piękno i sens przemawiają przez twórczość artysty. Piękno ma być żywe, to znaczy ciągle zmieniające i rozszerzające swój obszar estetyczny, podczas gdy sens jest zawsze egzystencjalny. Idee te są integralnie związane z twórczością Čiurlionisa. W jego sztuce obecne jest słowo, jako pojęcie i brzmienie, dźwięk, przedstawiający wyrażane uczucie i znak oraz mające to samo znaczenie kreska i barwa. W jego dziełach obecna jest również struktura, jako harmonia sztuki - całej albo jednego z jej rodzajów - struktura, która jest jednocześnie znakiem wypełniającej świat harmonii. Čiurlionis pokazuje, że piękno sztuki objawia się w pełni poprzez sens utworu, a najbardziej wyrazista treść nie może być zrozumiała bez pojęcia sensu struktury. Świat nigdy nie był chaosem, lecz zbiorowiskiem różnych wzajemnych powiązań, w tym także powiązań między ziemią a niebem. Dlatego istnienie człowieka jest częścią całości, a dzieło człowieka może być częścią twórczości uniwersalnej. I takie to są utwory Čiurlionisa.
Sama twórczość obejmująca istnienie i postrzeganie wszechświata stała się jednym z tematów jego zainteresowań. Dotyczy to cyklu obrazów "Stworzenie świata" (1905 - 1906) oraz poematu symfonicznego pod takim samym tytułem, nad którym prace rozpoczął kompozytor latem 1907 r. Nie został on niestety dokończony, a później zaginął. Wyłanianie się świata oraz wspólne trwanie z panującym twórczym i wszechwiedzącym duchem - ten oto powtarzający się motyw przeważa w sztuce Čiurlionisa od najwcześniejszego obrazu "Myśl", namalowanego w stylu symbolizmu i spirytualizmu, aż po wspaniały, powstały w ostatnich latach jego życia obraz "Rex". W świecie Čiurlionisa obecne są oraz przedstawiane w bardzo specyficzny sposób przebłyski tysiącletniej ludzkiej mądrości. Był on człowiekiem religijnym na sposób chrześcijański, ale równocześnie pociągało go zgłębianie sedna ludzkich spraw poprzez poznanie różnych koncepcji religijnych i filozoficznych. W twórczości Čiurlionisa można rozpoznać zarówno symbole litewskie, jak i odwieczne archetypy własnej, odziedziczonej wiedzy ludzkości.
Z drugiej jednak strony przeżywany niezwykle intensywnie okres kilku lat umożliwił malarzowi sformułowanie nowego spojrzenia na liczne możliwości modernistycznej sztuki. Można podziwiać sposób, w jaki sięgał poza granice sztuki materialnej, realistycznej aż po surrealistyczną, non-finito, minimalistyczną, konceptualną, znajdującą swój wyraz w jego obrazach, jak wgłębiał się w kosmiczną filozofię życia, w czasie, gdy istota ludzka nie doświadczyła jeszcze uczucia oderwania się od naszej planety. Nie ma tu wielkiego znaczenia dyskusja o tym, który z malarzy z początków XX wieku uczynił to wcześniej, czy lepiej. Bardziej istotne jest dostrzeżenie i podziwianie, w jaki sposób pradawna i narodowa sztuka, mająca swe korzenie w starych mitach litewskich, była otwarta na przyszłość i uniwersalizm.
Z dziełami sztuki klasycznej i nowoczesnej Čiurlionis zapoznawał się w Warszawie. W Warszawie też miał okazję doświadczyć wielu pięknych i trwałych przyjaźni. Teraz, gdy jego sztuka pojawiła się znowu w tym mieście można mieć nadzieję, że duch tamtej odwzajemnianej przez Čiurlionisa przyjaźni Polaków odżyje i pozostanie obecny na zawsze.
Vytautas Landsbergis
fragmenty książki [pdf]
Warszawskie perypetie malarza rodem z Litwy
- o książce "Ciurlionis. Preludium Warszawskie" Jadwigi Siedleckiej
Na koniec obchodów 400-lecia stołeczności Warszawy
(1996) ukazała się
książka poświęcona Mikołajowi Čiurlionisowi. Jak dotąd to pierwsze
polskie opracowanie poświęcone litewskiemu artyście.
Czurlanis tak go nazwano w Polsce wybitny kompozytor i malarz
pochodzenia litewskiego, spędził w Warszawie sporo lat. Tu studiował
i tworzył. Zmarł w podwarszawskim Pustelniku [dziś Marki] w wieku 36
lat.
Monografię Čiurlionisa, jak brzmi jego litewskie nazwisko,
zatytułowaną "Preludium Warszawskie", napisała lituanistka-amatorka,
Jadwiga Siedlecka. Książka jest podbudowana wspomnieniami przyjaciół
artysty, listami, pięknymi reprodukcjami obrazów. Warto wspomnieć,
że z inicjatywy autorki zorganizowano w stołecznym Muzeum
Historycznym wystawę prezentującą życie i twórczość warszawskiego
Litwina. Jadwiga Siedlecka doprowadziła też do tego, że jedną z ulic
w Pustelniku nazwano imieniem Čiurlionisa.
Mikołaj Konstanty Čiurlionis był synem wiejskiego organisty,
wychowywał się w Druskiennikach. Jako czternastolatek został
przyjęty do prywatnej orkiestry księcia Michała Ogińskiego, w której
grał na flecie. W latach 1894-99 uczył się kompozycji w Warszawskim
Instytucie Muzycznym, mieszczącym się podówczas w Zamku Ostrogskich.
Był wychowankiem Zygmunta Noskowskiego, podobnie jak Mieczysław
Karłowicz, Karol Szymanowski i Ludomir Różycki.
Wszechstronnie utalentowany, interesował się też naukami
przyrodniczymi, astronomią, geofizyką, psychologią, egzotycznym
religioznawstwem. Szukał boga w dawnych kulturach pogańskich.
Stawiał pierwsze kroki literackie. Z czasem zajął się malarstwem i
rozpoczął następne studia w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych,
gdzie jednym z jego profesorów był Ferdynand Ruszczyc. W uznaniu
znakomitych postępów w nauce, rada pedagogiczna zwolniła Čiurlionisa
z czesnego. Miało to istotne znaczenie, gdyż biedny Litwin nie miał
pieniędzy. Nie dbał o nie, dbał o sztukę, wierzył w swój geniusz.
Čiurlionis dopiero po poznaniu Zofii Kymantaite, swojej przyszłej
żony, zaczął być naprawdę Litwinem. Od niej nauczył się ojczystego
języka. Z nią osiadł w Wilnie. Tu włączył się aktywnie w litewski
ruch kulturalny. Prowadził chóry, malował obrazy inspirowane
folklorem, nieco podobnie jak to w Krakowie robił Stanisław
Wyspiański. Szczęście z Zofią skończyło się po trzech latach. W 1911
r. Čiurlionis zachorował na schizofrenię i zamknięto go w szpitalu
dla nerwowo chorych. Materialnym śladem pobytu Litwina w Warszawie
jest kamienica przy Żurawiej 45, gdzie malarz i kompozytor mieszkał
w latach 1905-07. W ścianę domu wmurowano pamiątkową tablicę. W
październiku 1995 r. odbył się w stolicy pierwszy duży koncert
muzyki Čiurlionisa. Przy fortepianie zasiadł sam Vytautas
Landsbergis, pierwszy prezydent wolnej Litwy. Landsbergis jest też
autorem wstępu do książki Jadwigi Siedleckiej.
Ów wstęp kończy się słowami: "W Warszawie miał [artysta - red.]
okazję doświadczyć wielu pięknych i trwałych przyjaźni. Teraz, gdy
jego sztuka pojawiła się znowu w tym mieście, można mieć nadzieję,
że duch tamtej odwzajemnianej przyjaźni Polaków odżyje i pozostanie
obecny na zawsze".
Maciej Cislo
"Życie Warszawy"
Malarz i kompozytor
- o książce "Ciurlionis. Preludium Warszawskie"
To pierwsza w języku polskim monografia o wybitnym europejskim
malarzu i największym spośród twórców litewskiej kultury,
Mikołaju Konstantym Čiurlionisie. Wcześniej w języku litewskim
powstawały prace o życiu i spuściźnie znakomitego artysty i
ciekawego człowieka, jak choćby te pióra Vytautasa Landsbergisa,
byłego prezydenta Litwy, profesora muzykologii, czy też
dysertacja pewnego Belga złożona w maszynopisie na Katolickim
Uniwersytecie w Leuven. (Dodajmy, że jako Mikołaja Kostasa
wprowadził go na karty swojej powieści Małżeństwo Anny Jan
Dobraczyński).
Čiurlionis przerzuca rodzaj mostu pomiędzy kulturą polską i
litewską, łączy Litwę i Polskę, obszar środka Europy z terenem
krajów bałtyckich w sposób najbardziej szlachetny i płodny:
poprzez kulturę. Bo przecież ten Litwin z wyboru, a nie tylko z
pochodzenia, syn organisty z Druskiennik, po ojcu potomek
litewskich chłopów, po matce niemieckich kolonistów był również
związany z Polską. W Warszawie studiował zarówno muzykę, jak
malarstwo, miał tu przyjaciół, kolegów, profesorów - jeden z
jego mistrzów, Ferdynand Ruszczyc wygłosił nad trumną
Čiurlionisa w Wilnie przemówienie pełne akcentów głębokiego
uznania. Čiurlionis bowiem znalazł w Polsce sympatię i uznanie.
Wcześnie, gdyż jeszcze na studiach, doceniono jego talent. W
owym klimacie zaciekawienia, aprobaty, a wreszcie podziwu mógł
rozwinąć się jako kompozytor i genialny malarz.
Autorka książki o Čiurlionisie wiele lat poświęciła badaniom
owego fenomenu, jakim był znakomity artysta. Z wykształcenia
germanistka, zajęła się historią i kulturą Litwy. Monografia o
Čiurlionisie została zatem podbudowana źródłami: listy malarza
do różnych osób, wspomnienia przyjaciół, historyczne zdarzenia,
kulisy artystycznego życia w Warszawie na przełomie stuleci,
nazwiska - niekiedy już dziś zapomniane, a przede wszystkim
klimat epoki, który Jadwidze Siedleckiej udało się wydobyć
poprzez zestawienie faktów, zarówno tych dużej wagi, jak i
całkiem drobnych. Wyjazdy malarzy na plenery, niepodległościowa
"konspira", a także śmiesznostki i dowcipy artystycznej
studenterii, zawiści, które zmieniają się w tragedie, zerwane
przyjaźnie, ludzkie małostki i wielkoduszne gesty. W ich tle zaś
silna osobowość Čiurlionisa, który niezmiennie stara się iść
prawą, prostą drogą, nie znosi intryg, nie włącza się w małe,
choć czasem w skutkach dramatyczne rozgrywki. Nie zawsze udaje
mu się uniknąć konfliktów i dąsów, ale jego uczciwość,
prostolinijność budzą na ogół szacunek u kolegów oraz większości
profesorów Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych.
Wśród cytowanych źródeł piękne listy do narzeczonej, a później
żony Zofii Kymantaite, jak również szczegóły śmierci w szpitalu
dla nerwowo chorych pod Warszawą. Wielki malarz zmarł
przedwcześnie, w pełni sił talentu, w 1911 r. mając zaledwie
trzydzieści sześć lat. Inne źródła to echa różnych wystaw, głosy
krytyków, opinie w prasie: "Jest pionierem - pisał warszawski
"Tygodnik Ilustrowany" w 1908 r. - i kto wie, czy w nim właśnie
litewskość malarstwa wyrazu swego nie odnajdzie". Recenzent
poważnego pisma o tyle miał rację, że w malarstwie Čiurlionisa
wyraźnie dostrzega się archetyp wspólny trzem bałtyckim narodom
Litwy, Łotwy i Estonii, odległe w czasie, a przecież obecne i
wciąż żywe korzenie ich wspólnej kultury. Można je odnaleźć
choćby w obrazie Pioruny, gdzie ukazane zostały zygzaki gromów
uderzających w taflę jeziora, jak gdyby znów się objawił mroczny
gniew boga ognia i grzmotu, Perkuna. Czy też inny obraz - Stos
ofiarny, gdzie dym unosi się znad fantazyjnej budowli
wzniesionej nad pustą przestrzenią ziemi. Czy wreszcie Raj -
pierwotny złoty wiek, kiedy budzi się życie.
Jerzy Piechowski
"Nowe książki" grudzień 1996 r.
Pierwsza polska książka o Czurlanisie - Jerzy Malinowski
Mikołaj Konstanty Czurlanis był wybitnym malarzem - symbolistą i kompozytorem, posiadał także uzdolnienia literackie. Urodził się w Druskiennikach w spolonizowanej rodzinie organisty o litewskich, chłopskich korzeniach. Niemal całe swoje twórcze życie spędził w Warszawie, gdzie studiował w Konserwatorium, Klasie Rysunkowej i Szkole Sztuk Pięknych. Chociaż wyrósł w środowisku polskim i do końca życia posługiwał się językiem polskim, zetknął się w Warszawie z budzącym się litewskim ruchem narodowym i stopniowo zaczął sobie uświadamiać własne pochodzenie narodowe. Był w 1906 roku współzałożycielem Litewskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych. W jego twórczości pojawiły się nawiązania do litewskich legend i kultury ludowej. Uznany został za twórcę nowoczesnego malarstwa litewskiego. Równocześnie jednak jako najwybitniejszy malarz działający w Warszawie po 1900 roku wszedł do polskiej kultury i sztuki. Jego malarstwo zapowiadało wiele zjawisk sztuki XX w. - ekspresjonizm, surrealizm i abstrakcję.
Publikacja Jadwigi Siedleckiej jest pierwszą polską książką poświęconą Czurlanisowi. (Kilka wcześniejszych prac magisterskich nie doczekało się wydania). Autorka opierając się na badaniach litewskich skrupulatnie omawia życie artysty na tle polsko - litewskiej tradycji historycznej i kulturalnej oraz współczesnych mu wydarzeń politycznych i artystycznych. W rozdziale Dom nad jeziorem przedstawia środowisko, z którego pochodził, a także historię Druskiennik -popularnego od początku XIX wieku uzdrowiska, które odwiedzało ziemiaństwo, inteligencja, w tym wielu znanych przedstawicieli kultury (m.in. Kraszewski, Syrokomla, Moniuszko, Orzeszkowa). Drugi rozdział Książęca orkiestra ukazuje interesujący mecenat muzyczny ks. Michała Ogińskiego w Płungianach na Żmudzi, obejmujący także naukę gry na instrumentach. Dzięki temu Czurlanis uzyskał podstawy potrzebne do wstąpienia do Konserwatorium Muzycznego w Warszawie.
Kolejne dwa rozdziały dotyczą jego edukacji muzycznej - Ku symfonii oraz W Lipsku. Warto może podkreślić, że Antoni Sygietyński, u którego uczył się gry na fortepianie, był także wybitnym krytykiem artystycznym, związanym niegdyś z naturalistycznym kręgiem "Wędrowca"; mogło to wpłynąć na decyzję podjęcia studiów malarskich.
Dla autora recenzji najbardziej interesującą część książki tworzą następne cztery rozdziały, poświęcone głównie nauce i działalności malarskiej Czurlanisa w Warszawie - W Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych, Plein air w Aikadii, W stronę Litwy oraz Podróże. Autorka opierając się na archiwaliach uczelni, niepublikowanych wspomnieniach, przedstawia okoliczności założenia tej szkoły, nowoczesny program, wreszcie wybitne postaci profesorów, jak Stabrowski, Tichy, Krzyżanowski i Ruszczyc, którzy w decydujący sposób wpłynęli na artystyczną formację Czurlanisa. Znalazł on w Szkole wielu przyjaciół, z którymi łączyła go wspólnota postawy twórczej, zainteresowanie dla symbolizmu i nowych tendencji w sztuce. Pod wpływem m.in. poety Micińskiego i indianisty Michalskiego pogłębiał fascynację teozofią, naukami tajemnymi i kulturą Wschodu, które miały decydujący wpływ na tematykę jego obrazów. Jako rewelacyjne uznać trzeba publikację materiałów dotyczących kontaktów Czurlanisa z wybitnym, o międzynarodowej sławie polsko - paryskim malarzem, związanym z kubizmem - Henrykiem Haydenem, z rzeźbiarzem Bernardem (Berem) Szymonem Kratką, uczniem i przyjacielem Dunikowskiego, ale też Przybyszewskiego, Stanisławskiego, propagatorem idei żydowskiego odrodzenia kulturalnego i założycielem Żydowskiego Kółka Artystycznego (z udziałem pisarzy Pereca i Asza), z malarzem Witoldem Jurgielewiczem (związanym z polską kolonią w Paryżu) i Tadeuszem Pruszkowskim. Opis wigilii w 1905 roku i pożegnania uciekającego za granicę Jurgielewicza jest jednym z najbardziej sugestywnych epizodów w dziejach warszawskiego środowiska artystycznego początku naszego wieku.
Autorka książki posiadającej charakter popularnonaukowy, opowiada o życiu artysty i kręgu jego polskich i litewskich przyjaciół, o ideach narodowych litewskiej kultury. W mniejszym stopniu przyciąga jej uwagę sama twórczość Czurlanisa, do analizy której konieczna wydaje się publikacja w języku oryginału (polskim) pism i korespondencji artysty, znajdująca się w Muzeum Sztuki w Kownie, dokąd trafiła z obrazami w końcu lat dwudziestych, zakupiona przez rząd litewski w Warszawie. Dziesięć lat temu z ramienia Instytutu Sztuki PAN doprowadziłem do zawarcia umowy na oryginalną edycję pism Czurlanisa między PWN a V. Landsbergisem. Umowa ta nie została zrealizowana, toteż Autorka, jak podaje na str. 35, musiała tłumaczyć ponownie na polski teksty opublikowane po angielsku, które straciły przez to niepowtarzalne walory literackie; proza Czurlanisa ze względu na bogactwo metaforyki i poetycki styl należy bowiem do najwybitniejszych zjawisk w polskiej literaturze około 1900 r.
Powstrzymuje to środowisko polskich historyków sztuki od badań nad genezą i od interpretacji jego twórczości, która wywodzi się z warszawskiego symbolizmu oraz warszawskiej recepcji niektórych zjawisk sztuki francuskiej (np."Różokrzyżowców") i niemieckiej. Malarstwo Czurlanisa posiada analogie także w dziełach artystów krakowskich. Rozdział pt. Miłość dotyczy jego małżeństwa z Zofią Kymantaite i ostatnich lat życia artysty, spędzonych w Wilnie, Petersburgu i w szpitalu w Pustelniku pod Warszawą. Ostatni zaś Spotkania z Čiurlionisem omawia powojenną recepcję jego twórczości w Polsce. (...) Mam nadzieję, że jej wydanie przyspieszy publikację spuścizny rękopiśmienniczej Czurlanisa przez Muzeum im. artysty w Kownie i podjęcie polsko - litewskich badań nad jego twórczością w kontekście, wyrastających ze wspólnych tradycji i ściśle powiązanych ze sobą, kultur Polski i Litwy.
Kwartalnik "Lithuania"
3/4 (20/21)'96
Jerzy Malinowski
Instytut Sztuki
Koncert z okazji 125 Rocznicy urodzin Mikalojusa
Konstantinas Čiurlionisa
Wykonawcy:
Kwartet Smyczkowy im. Čiurlionisa z Wilna,
Asta Kriščiunaité (sopran), Jan Krzysztof Broja (fortepian)
Muzeum I.J. Paderewskiego i Wychodźstwa Polskiego
w Łazienkach Królewskich w Warszawie 19 września 2000 r. godz.
19.00
Organizator: Ambasada Republiki Litewskiej w Warszawie
Współorganizatorzy: Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki,
Towarzystwo Kulturalno-Naukowe im. M.K. Ciurlionisa
Koncert finansowany ze środków:
Miasta stołecznego Warszawa, Fundacji im. Stefana Batorego,
Fundacji Wspierania Współpracy Polsko-Litewskiej im Adama
Mickiewicza. Marecki Ośrodek Kultury zorganizował wyjazd na ten koncert.