Marecki Osrodek Kultury

programy


Marki, ul. Fabryczna 2, tel. (22) 781-14-06 fax. (22) 781-11-39

MOK w Markach imienia Tadeusza Lużyńskiego - inauguracja roku kulturlanego 2011/2012


W niedzielę, 11 września 2011 w Mareckim Ośrodku Kultury im. Tadeusza Lużyńskiego miała miejsce uroczysta INAUGURACJA NOWEGO ROKU KULTURALNEGO 2011/2012.
W programie imprezy znalazły się:
- Uroczysta proklamacja uchwały Rady Miasta Marki nadającej IMIĘ TADEUSZA LUŻYŃSKIEGO (1934-2010) Mareckiemu Ośrodkowi Kultury
- "BARWY MUZYKI" - KONCERT UŚWIETNIAJĄCY UROCZYSTOŚĆ w wykonaniu "IMPRESSJA DUO" - fortepian, altówka
- Otwarcie retrospektywnej WYSTAWY OBRAZÓW artysty plastyka TADEUSZA LUŻYŃSKIEGO
- SPOTKANIE TOWARZYSKIE PRZY LAMPCE WINA

W niedzielę, 11 września 2011 roku w Mareckim Ośrodku Kultury im. Tadeusza Lużyńskiego miała miejsce uroczystość niezwykła, łącząca w sobie bardzo ważne i przyjemne dla Mareckiego MOKu wydarzenia - inauguracja nowego roku kulturalnego 2011/2012, w programie której znalazła się uroczysta proklamacja uchwały Rady Miasta Marki nadającej imię Tadeusza Lużyńskiego Mareckiemu Ośrodkowi Kultury i otwarcie wystawy retrospektywnej tego artysty. Wieczór uświetnił koncert "Barwy muzyki". Artysta plastyk Tadeusz Lużyński (1934 - 2010) to wysoko ceniony malarz o dużym dorobku artystycznym. To również pedagog i społecznik, silnie związany z MOK w Markach, gdzie miał wiele wystaw indywidualnych i zbiorowych oraz przez kilka lat prowadził warsztaty i zajęcia plastyczne. Bardzo chętnie udzielał konsultacji - nie tylko plastykom amatorom, nigdy nie odmawiał pomocy przy przygotowaniu prac do ekspozycji i współpracy przy aranżacji wielu wystaw w naszej galerii. Często uczestniczył wraz z rodziną w licznych imprezach odbywających się w MOK w Markach. Tadeusz Lużyński był także radnym miasta Marki i przewodniczącym Komisji Oświaty, Kultury i Sportu, udzielał się społecznie. Działał w Związku Polskich Artystów Plastyków. W Markach mieszkał od 1966 roku.

Na uroczystość przybyło wiele gości (ponad 200 osób), wśród nich: przedstawiciele władz miasta, między innymi Burmistrz Janusz Werczyński, Przewodniczący Rady Miasta Marcin Piotrowski, wiceprzewodnicząca Rady Miasta, a zarazem córka naszego Patrona, Agnieszka Lużyńska, Przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury i Sportu, Arkadiusz Werelich, najbliższa rodzina i przyjaciele Patrona MOK, mareccy i warszawscy artyści oraz mieszkańcy Marek. Gości powitała gorąco Dyrektor, Krystyna Klimecka, która wyraziła swoją ogromną radość, iż tak uroczysty dzień dla naszej instytucji świętujemy w znakomitym, licznym gronie i podkreśliła, jak bliską MOKowi osobą był artysta plastyk Tadeusz Lużyński - z serdeczną wzajemnością.
Burmistrz Janusz Werczyński podzielił się z zebranymi swoimi wspomnieniami o zmarłym artyście, przedstawiając go jako osobę wrażliwą, żywo zainteresowaną sprawami innych ludzi i miasta.

Proklamację Uchwały Rady Miasta Marki z dn. 18 maja 2011 roku nadającą imię Tadeusza Lużyńskiego Mareckiemu Ośrodkowi Kultury odczytał Przewodniczący Rady Miasta, Marcin Piotrowski. Po tej podniosłej chwili Dyrektor MOK wyraziła, jak wielkim zobowiązaniem jest dla Mareckiego Ośrodka Kultury przyjęcie imienia osoby tego formatu - wspaniałego artysty, a przy tym człowieka wielkiego serca i wrażliwości. Przyjaciela, na którego pomoc i życzliwość można było zawsze liczyć. Dodała, że dzięki temu wydarzeniu imię Tadeusza Lużyńskiego na zawsze wpisze się w historię Marek, zachowując pamięć o Nim dla przyszłych pokoleń mieszkańców miasta, bo pamięć jest najważniejsza...

W dalszej części uroczystości, dla jej uświetnienia goście zostali zaproszeni do wysłuchania koncertu na fortepian i altówkę w wykonaniu artystów ze studia "IMPRESSJA DUO". Piękny program zatytułowany "Barwy muzyki" zawierał utwory takich kompozytorów jak Sergiusz Rachmaninow, Mieczysław Karłowicz, Sergiusz Prokofiew i Aleksander Zarzycki, będące doskonałym nawiązaniem do prezentowanych obrazów Tadeusza Lużyńskiego.



Po koncercie nastąpiło otwarcie retrospektywnej wystawy malarstwa Patrona Mareckiego Ośrodka Kultury, Tadeusza Lużyńskiego. Burmistrz Miasta Marki podziękował serdecznie w imieniu swoim i zebranych wdowie po artyście, Danucie Lużyńskiej i jej rodzinie za udostępnienie obrazów do ekspozycji.
Biografię artystyczną mareckiego malarza przedstawiła chwilę później komisarz wystawy, artysta plastyk Luiza Wojciechowska-Konopka, podkreślając w tym jego liczne związki z Galerią MOK.

Wzruszające słowa o swoim ojcu wypowiedziała Agnieszka Lużyńska, wspominając jego ogromną artystyczną pasję oraz miłość do świata i ludzi, która była motorem wielu jego społecznych działań.

Autor recenzji z wystawy, Jarosław Daszkiewicz, krytyk sztuki, określił twórczość Tadeusza Lużyńskiego jako doskonałe warsztatowo malarstwo na poziomie europejskim, zawierające się pomiędzy koloryzmem a impresją. Krytyk stwierdził, że obrazy Patrona MOK mają moc poruszania serc i cieszenia oczu, pozwalają na odbieranie świata w innych od realnych, cudownych kolorach.

Zakończeniem tego szczególnie pięknego wieczoru w Mareckim Ośrodku Kultury była część nieoficjalna spotkania, podczas której przy kieliszku wina i słodkościach oglądali wystawę malarza, przy obrazach toczyły się rozmowy na temat jego zasług i twórczości. Spotkanie z przyjaciółmi i znajomymi, w większości poznanymi w murach Mareckiego Ośrodka Kultury trwało do późnych godzin. Osoby chcące bliżej poznać sylwetkę Patrona MOK mogły przejrzeć liczne zdjęcia z archiwum rodzinnego i zbiorów naszego ośrodka wyeksponowane w obydwu salach Galerii. Na tę okazję został także wydany przez MOK w Markach ze środków Urzędu Miasta i naszej instytucji piękny, 24 stronicowy katalog zawierający reprodukcje obrazów mareckiego artysty, fotografie i wspomnienia o Nim, które napisali m.in. Burmistrz Marek, Dyrektor MOK, oraz przyjaciele i artyści.

Nota biograficzna patrona Mareckiego Ośrodka Kultury:

Tadeusz Lużyński (1934 - 2010)
urodził się w Wysokiej na ziemi radomskiej.
Studiował na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem otrzymał w1964 roku w pracowni znakomitego artysty i pedagoga prof. Eugeniusza Eibischa.
Uprawiał malarstwo sztalugowe (olej, akryl, tempera, pastel, akwarela) i ścienne (polichromia, mozaika, fresk, sgraffito). Autor wspaniałych martwych natur i pejzaży, w tym mareckich, a także prac o charakterze sakralnym - także dla mareckich kościołów.
Od 1988 roku należał do grupy "Rosomak", z którą uczestniczył w 19 wystawach. Brał udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych między innymi w Galerii Mareckiego Ośrodka Kultury oraz licznych plenerach malarskich.

Tadeusz Lużyński to nie tylko wysoko ceniony malarz o dużym dorobku artystycznym: to również pedagog i społecznik, działał i pracował również w Markach. W Mareckim Ośrodku Kultury przez kilka lat prowadził warsztaty i zajęcia plastyczne, bardzo chętnie udzielał konsultacji - nie tylko plastykom amatorom, nigdy nie odmawiał pomocy przy przygotowaniu prac do ekspozycji i współpracy przy aranżacji wielu wystaw w galerii.
Był radnym miasta Marki i przewodniczącym Komisji Oświaty, Kultury i Sportu. Działał w Związku Polskich Artystów Plastyków pełniąc różne funkcje społecznie - między innymi był delegatem na ogólnopolskim zjeździe Związku Polskich Artystów Plastyków w 2006 roku oraz był w składzie sądu koleżeńskiego.
W Markach mieszkał od 1966 roku.

zobacz stronę artysty plastyka Tadeusza Lużyńskiego - patrona naszej instytucji...

 

Wspomnienia o Tadeuszu Lużyńskim zamieszczone
w katalogu retrospektywnej wystawy malarstwa Tadeusza Lużyńskiego
w Galerii Mareckiego Ośrodka Kultury 2011

Takim Go zapamiętam
Pracownia Artysty to fascynujące miejsce. Gotowe i nieukończone dzieła, sztalugi, zapach farb, a nade wszystko możliwość stałego obcowania z Pięknem, tworzą niespotykaną atmosferę. W pracowni malarza nie pozostanie obojętnym nikt, kto ma w sobie choć trochę wrażliwości. To miejsce, w którym naprawdę łatwo zapomnieć o całym świecie - wielu artystów wybrało swoją pracownię na miejsce stałego odosobnienia. Tam zapominali o innych ludziach, nawet tych najbliższych. Tadeusz Lużyński także uwielbiał swoją pracownię. Mógł w niej godzinami przebywać w samotności. Ale z takim samym entuzjazmem i zapałem opuszczał ją, aby obcować z innymi. Lubił ludzi i interesował się ich sprawami, chciał pomagać. Fascynacja ludźmi i środowiskiem, w którym żył, wzbudzała w nim potrzebę angażowania się w sprawy Marek, które z całego serca kochał.
Jako radny naszego Miasta podejmował wiele inicjatyw i z zapałem przyłączał się do każdego bliskiego jego sercu przedsięwzięcia. Życzliwy i serdeczny dla wszystkich, zawsze pełen radości i entuzjazmu. Taki obraz Pana Tadeusza będę nosił w swoim sercu. Takim Go zapamiętam.
Janusz Werczyński
Burmistrz Miasta Marki

Pamiętamy...
Uchwałę Rady Miasta Marki z dnia 18 maja 2011 roku o nadaniu Mareckiemu Ośrodkowi Kultury imienia Tadeusza Lużyńskiego przyjęliśmy z dumą oraz z wielkim zobowiązaniem na przyszłość. Zobowiązaniem, by działalność naszej instytucji, jej poziom, był godny naszego patrona.
Z Tadeuszem Lużyńskim, artystą plastykiem, ośrodek nasz współpracował od ponad dwudziestu lat. O tym, jakim był artystą świadczy jego dorobek artystyczny: wspaniałe obrazy, mnogość wystaw, w których brał udział, świetne recenzje, katalogi itp.
W życiu codziennym naszej instytucji jawił nam się jako człowiek wielkiego serca i wrażliwości.
Przyjaciel, na którego pomoc i życzliwość mogliśmy zawsze liczyć. Nie za sprawą przypadku wiele najważniejszych wydarzeń artystycznych uświetniały wystawy Tadeusza Lużyńskiego, począwszy od autorskiej wystawy Jego prac w 1991 roku z okazji powstania galerii mareckiej. Wspomnę także nasze jubileusze XX i XXV-lecia MOK-u, które również uświetniały piękne prace naszego mareckiego artysty. Tadeusz był sympatykiem wszelkich kulturalnych projektów, imprez i zdarzeń w Mareckim Ośrodku Kultury. Dziś pozostały nam nie tylko wspomnienia, lecz także ogromny folder zdjęć, na których zaznaczył swą obecność nasz Przyjaciel. Serdecznie wspomnienia Tadeusza mają także w swych sercach artyści plastycy, których przyjaźń z tym Pięknym Człowiekiem zrodziła się w MOK-u - niektórych z Nich zaprosiliśmy by napisali je do tego katalogu. na pamiątkę nam wszystkim: przyjaciołom, rodzinie, markowiakom, artystom, bo. najważniejsza jest PAMIĘĆ.
Nadanie imienia Tadeusza Lużyńskiego Mareckiemu Ośrodkowi Kultury na zawsze wpisze Go w historię nie tylko naszej instytucji i Marek, lecz przede wszystkim zachowa Jego imię dla przyszłych pokoleń markowiaków.

W imieniu Zespołu i swoim własnym
Krystyna Klimecka
Dyrektor Mareckiego Ośrodka Kultury

Wspomnienie Hanny Klimeckiej
Ucznia wielkich polskich kolorystów - Tadeusza Lużyńskiego i jego żonę Danutę oraz córki Agnieszkę i Monikę, poznałam w końcu lat osiemdziesiątych przez wspólnych znajomych, którzy cenili go bardzo jako szlachetnego człowieka i świetnego malarza. Odwiedziłam go w pięknej, dużej pracowni, z podziwem obejrzałam liczne obrazy i oczywiście zaprosiłam mistrza do współpracy z Mareckim Ośrodkiem Kultury. Propozycja została przyjęta przez Tadeusza z radością oraz z aprobatą rodziny. To jego autorską wystawę zorganizowałam na otwarcie galerii mareckiej. W latach 1990-2010 - brał tu udział w dziewiętnastu wystawach indywidualnych i zbiorowych (spośród około dwustu zorganizowanych w tym czasie). Jako ich komisarz, wspominam ze wzruszeniem harmonijne ustalenia organizacji wystaw i wspólne aranżowanie. Tadeusz bywał często z rodziną w Galerii Mareckiego Ośrodka Kultury również na wernisażach innych artystów wystawiających tu swoje prace. Był duszą towarzystwa - rozmowy z jego udziałem pełne sympatii dla twórców i ich gości toczyły się wokół prezentowanych prac, o których, chętnie słuchany, mówił dużo i ze znawstwem. Pamiętam głębokie wrażenie, jakie jego obrazy wywierały na indywidualnie i grupowo zwiedzających wystawy, bez względu na ich wiek.
Tadeusz Lużyński był też świetnym pedagogiem. W 1990 roku rozpoczęliśmy zajęcia warsztatowe malarstwa i rysunku w naszej pracowni plastycznej, których byłam organizatorem. Prowadził też zajęcia plastyczne dla starszych dzieci. Warsztaty były niekiedy także w plenerze, ale najczęściej z modelem, ze swobodnie i barwnie ułożoną martwą naturą. Tadeusz przez kilka lat umiejętnie i żarliwie zachęcał uczestników do śmiałego tworzenia, gromił i przestrzegał przed lękliwym odtwarzaniem. Budził wrażliwość na dobrą kompozycję, a przede wszystkim na kolor. Otwierał serca początkujących artystów na piękno i barwy. Darzył ich przyjaźnią, którą odwzajemniali, spotykali się także w swoich domach, gdzie też dokonywał korekt z serdecznością i zainteresowaniem. Chętnie im pomagał wybrać i przygotować do ekspozycji prace na pierwsze i kolejne wystawy zbiorowe i indywidualne, nie tylko w naszej Galerii. Tadeusz uczestniczył w wielu plenerach malarskich, w niektórych z nich brali udział także artyści z naszego miasta. Także z mareckimi plastykami profesjonalnymi oraz swoimi wychowankami (kilkoro ukończyło szkoły i studia plastyczne) brał udział w wielu wystawach, w tym w dziewięciu Prezentacjach Plastyki Mareckiej. Ja także, jako instruktor plastyki i komisarz wystaw w Galerii Mareckiego Ośrodka Kultury, zawsze mogłam liczyć na Jego przyjaźń, radę i bezinteresowną pomoc. Dziękuję Ci Tadeuszu, że byłeś z nami przez te wszystkie lata, życzliwy, promienny i uśmiechnięty.


Hanna Klimecka
komisarz wystaw w Galerii Mareckiego Ośrodka Kultury w latach 1991- 2009

Wspomnienie o moim Tacie
"Człowiek wrażliwy na świat" tak można jednym zdaniem określić mojego Tatę. Był doskonały w wielu dziedzinach i bardzo skromny w życiu osobistym. Kochał sztukę, kochał ludzi i dzielił się z nimi swoim talentem. Zamieszkał w Markach w 1966 roku. Bardzo szybko włączył się w życie tutejszej społeczności. Od końca lat sześćdziesiątych przez ponad czterdzieści lat honorowo realizował projekty ołtarzy na Boże Ciało. Na początku lat osiemdziesiątych młodziutka parafia w Markach - Pustelniku nie miała funduszy na nowy ołtarz. Mój Ojciec postanowił wykonać i ofiarować nowemu kościołowi figurę Chrystusa Ukrzyżowanego. Przekonał do swojego pomysłu przyjaciela, artystę rzeźbiarza Zygmunta Niziałka. Rzeźbę trzeba było stworzyć w bardzo krótkim czasie, musiała być gotowa na poświęcenie kościoła. Wielu wątpiło w powodzenie całego przedsięwzięcia. Obaj artyści pracowali ponad dwa tygodnie dzień i noc. Mimo wielu trudności (gips trzeba było przywozić małymi partiami z warszawskich szpitali) dzieło zostało ukończone na czas. Nie lada wyzwaniem było również przewiezienie figury do kościoła i umieszczenie jej na krzyżu. Rzeźby nie można było przewieźć samochodem, więc Tata wymyślił inny sposób. Zbudował specjalne rusztowanie na kołach. Pamiętam ten dzień i dziwną procesję sunącą przez miasto. Ludzie na ulicach przystawali i z zaciekawieniem spoglądali na rzeźbę położoną na wielkim rusztowaniu, które z mozołem ciągnęło kilku mężczyzn. Figura Chrystusa mierząca prawie 3 metry i ważąca ponad 500 kg do dziś znajduje się w kościele Matki Bożej Królowej Polski.


Agnieszka Lużyńska

Wspomnienie Zofii Chojnowskiej
Wspominam Tadeusza zawsze jako najwspanialszego nauczyciela malarstwa - a miałam do czynienia z wieloma w czasie swojej edukacji. Zawsze uśmiechnięty i życzliwy dla każdego, z wielką kulturą potrafił naprowadzić na dalszą drogę. To był najlepszy Przyjaciel w naszych zmaganiach z materią malarską. Plenery z Tadeuszem były najwspanialsze. Dużo uczyliśmy się od niego; świetny kolorysta i znakomity malarz, nieraz poprawiał nam obrazy palcem, paznokciem, a także pędzlem. Nieodżałowany wspaniały artysta i człowiek, pozostawił po sobie wiele piękna.


Zofia Chojnowska
artysta plastyk

Trzy wspomnienia o Tadeuszu...
Malarz prawdę o sobie zamyka w obrazach. W każdej barwie, linii, fakturze, jest zapisana chwila jego życia, talent, wrażliwość i podpowiedź jak patrzeć na świat by widzieć w nim piękno. Tadeusz szukał w świecie piękna, a ono wiązało się ze światłem, kolorem, ruchem.
Gdy swego czasu zaproponowałem, byśmy poszli na nocny plener, myślał, że żartuję. Dla Niego noc była martwa, pozbawiona barw, światła, więc tego co było niezbędne by malować. Wszystko, co piękne musiało mieć swój kolor. Nim określał to, co widzi i co maluje.
Wsiadłem kiedyś do autobusu, którym Tadeusz wracał z Warszawy. Było to w kwietniu, kilka miesięcy przed Jego śmiercią. Chciałem usiąść obok, ale zrozumiałem, że mogę Tadeuszowi przeszkadzać tak zajęty był czymś, co wyróżniało go pośród innych pasażerów. Oni siedzieli nieruchomo, jakby odcięci od świata, a Tadeusz rozglądał się wciąż czegoś szukając. Patrzył za okno, na wsiadających, wysiadających, na samochody, niebo, nawet na mieniące się czerwienią napisy informujące o kolejnym przystanku. Inni po prostu jechali, a On żył, szukał, cieszył się chyba wszystkim, jak ktoś odkrywający nieznane miejsce. Był najstarszy, a wydawał się najmłodszym w autobusie, najpełniej odbierającym każą chwilę; oni byli martwi, On żywy - tak to odebrałem.
W jednej z ostatnich naszych rozmów mówił o błękitnej wodzie, która wypłynęła w miejscu, w którym budował swój rodzinny dom. Wywiercono studnię i popłynęła z niej błękitna woda - opowiadał. Gdy nie rozumiałem skąd ten błękit, bo przecież woda to woda, coś przezroczystego, bez barwy, wyjaśnił, że woda z jego studni była tak czysta, świeża, że aż błękitna.
No tak, Tadeusz widział świat poprzez barwy, nimi świat określał, w nich świat ujmował i w nich zamknął ten świat, który tak szczerze, uczciwie, pięknie przeżył. Dla Niego wszystko, co dobre, czyste, szlachetne, było piękne, a gdy piękne - musiało mieć swoją barwę, tak jak woda, która wypłynęła z Jego studni. Była błękitna, bo w tym kolorze chciał Tadeusz ująć radość tamtej chwili. Gdy opowiadał jak z roku na rok ta "błękitna woda" stawała się coraz mniej czysta, aż w końcu przestała nadawać się do picia, nie mówił już o jej kolorze. Tej wody nie potrafił już określić barwą. Może dlatego, że kolor był dla niego czymś najważniejszym, więc po co określać nim to co smutne, czy martwe, jak choćby noc, której nie chciał malować.


Zdzisław Domolewski
pisarz i artysta plastyk

Nasz przyjaciel Tadeusz
Tadzio emanował ciepłem, pogodą ducha i wyrozumiałością dla ludzi i świata. Swoje emocjonalne widzenie rzeczywistości notował wyszukanymi barwami na płótnie, papierze, tynku... Pracować twórczo mógł bowiem zawsze i wszędzie, nawet w ekstremalnych warunkach. Swoje wszechstronne talenty i umiejętności uważał za coś naturalnego, do czego nie przywiązywał wagi. Jedną z Jego licznych pasji był ogród, inną tworzenie staropolskich nalewek według własnych receptur. Wspominamy o tym, ponieważ każde spotkanie koleżeńskie, zebranie w Związku czy plener, pozwalały nam poznać bukiet i niepowtarzalny smak tych specjałów. Ślad Jego działań w "architekturze krajobrazu" pozostał w naszym ogrodzie, w postaci krzewów bzu, na rok przed odejściem Tadzia, przesadzonych z jego włości pod nasze okna. Wiosną Tadzio przyniósł nam bukiet przepięknego bzu, rosnącego w Jego ogrodzie i często uwiecznianego w Jego obrazach. Powiedziałam, że moim marzeniem byłoby mieć u siebie krzew takiego bzu. Jesienią, o poranku, usłyszeliśmy krzątaninę w naszym ogrodzie. To Tadzio sadził "swój bez", który z ciężką bryłą ziemi przywiózł na taczce (2 km) ze swojego ogrodu. To wydarzenie charakteryzuje najlepiej empatię Tadeusza. Wśród niezliczonych śladów Jego działalności twórczej wymienię trzy obrazy namalowane specjalnie dla (sąsiadującej z nami) Kaplicy Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Są to: Obraz Ołtarzowy Matki Bożej Dobrej Rady (Kaplica jest pod Jej wezwaniem), obraz założyciela Zgromadzenia Sióstr Św. Arcybiskupa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego oraz obraz Miłosierdzia Bożego. Dzięki opisanym wydarzeniom, obecność Tadeusza towarzyszy nam nieustannie, łagodząc traumę rozstania.


Anna Kwiatkowska-Misiurska
Mieczysław Misiurski
artyści plastycy

To był prawdziwy malarz
Tadeusz Lużyński był człowiekiem o wyjątkowej wrażliwości artystycznej na naturę, jej zmienność, pory dnia i roku. Posiadał wrodzony instynkt pozwalający na swobodną ekspresję i interpretację inspirujących Go motywów. W sposób naturalny potrafił bez dysonansów harmonizować barwy natury, a dzięki perfekcyjnie opanowanemu warsztatowi przetłumaczyć na język własny i rozpoznawalny otaczający nas świat. Materię traktował gęstym wyrafinowanym kolorem, energicznym gestem, często surową fakturą uzyskując świetlistość barw. To był prawdziwy malarz.


Tadeusz Wolski
artysta plastyk