Marecki Osrodek Kultury

programy


Marki, ul. Fabryczna 2, tel. (22) 781-14-06 fax. (22) 781-11-39

Referat Por. Jerzego Zyberta - V-ce Przew. Zarządu Związku Żołnierzy Armii Krajowej


70. ROCZNICA ZBRODNI KATYŃSKIEJ

Wybaczyć możemy, zapomnieć tego nie wolno

Katyń – to nie tylko dramat niewoli i sowieckiego ludobójstwa wielu tysięcy polskich oficerów, zabijanych strzałem w tył głowy. Katyń – to prawda przez wiele lat okrywana kłamstwem, przemilczana przez mocarstwa zachodnie, spychana na margines świadomości. Katyń – to owoc zbrodniczego systemu bolszewickiego, który bezwzględnie niszczył wszelką polskość a szczególnie warstwy przywódcze naszego narodu, oficerów, naukowców, polityków, urzędników, nauczycieli, inżynierów, lekarzy i duchownych. Początkiem wdrażania tego systemu była sowiecka agresja na Polskę w dniu 17 września 1939 r. będąca wypełnieniem przez Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich porozumienia z Niemcami (paktu Ribbentrop – Mołotow z 23 sierpnia 1939 r.). Sowieci jesienią 1939 r. wzięli do niewoli lub aresztowali ponad 230 tysięcy szeregowych i oficerów Wojska Polskiego oraz kilkadziesiąt tysięcy cywilów. Wziętych do niewoli i aresztowanych Armia Czerwona przekazała służbom bezpieczeństwa NKWD, tj. Ludowemu Komisariatowi Spraw Wewnętrznych.

Na mocy ściśle tajnego rozkazu nr 444l/b Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrentija Berii, spośród wziętych do niewoli polskich żołnierzy odseparowano oficerów i umieszczono ich wraz z urzędnikami państwowymi w trzech specjalnych obozach NKWD.
Były to obozy w Starobielsku, w którym osadzono kadrę oficerską, głównie obrońców Lwowa – około 4 tysiące osób, w Kozielsku – około 4,5 tysiąca oficerów; w Ostaszkowie, na wyspie na jeziorze Seligor, gdzie uwięziono głównie żołnierzy Korpusu Pogranicza, funkcjonariuszy Policji Państwowej, Straży Więziennej i Straży Granicznej – łącznie około 6,3 tysiąca osób.
Wśród osadzonych w obozach oprócz zawodowych wojskowych przetrzymywano oficerów rezerwy, profesorów wyższych uczelni, lekarzy, prawników, inżynierów, nauczycieli, dziennikarzy, literatów i duchownych.

5. marca 1940 r. Józef Stalin i członkowie Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików w składzie: Kliment Woroszyłow, Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan, Michaił Kalinin i Łazar Kaganowicz podpisali rozkaz o rozstrzelaniu 25.700 jeńców i więźniów NKWD, których Ławrientij Beria uznał za zatwardziałych i nie rokujących poprawy wrogów władzy radzieckiej.
Jak wykazało śledztwo, zgodnie z decyzją z dnia 5 marca 1940 r. podjętą przez Biuro Polityczne KC WKP(b) ze Stalinem na czele, wiosną 1940 r. zamordowano co najmniej 21.857 osób.
Jeńców z Kozielska rozstrzelano i pogrzebano w Katyniu, ze Starobielska w Charkowie i pochowano w rejonie pobliskiej wsi Piatichatki, a z Ostaszkowa w Kalininie i pochowano w Miednoje. Więźniów straconych na Ukrainie pogrzebano prawdopodobnie w Bykowni pod Kijowem, a zamordowanych na Białorusi prawdopodobnie w Kuropatkach pod Mińskiem.
Wśród ofiar zbrodni katyńskiej znalazło się około 920 lekarzy, 770 nauczycieli, 650 inżynierów, 450 prawników i 45 duchownych. Ponieważ Wojsko Polskie było jedną z głównych sił państwowotwórczych, władze sowieckie zdecydowały się zgładzić oficerów służby stałej i rezerwy.
Wiosną 1940 r. m.in. zamordowani zostali: kontradmirał Ksawery Czarnicki oraz generałowie – Bronisław Bohaterowicz, Henryk Minkiewicz, Mieczysław Smorawiński, Leon Bilewicz, Stanisław Haller, Aleksander Kowalewski, Kazimierz Orlik-Łukowski, Konstanty Plisowski, Franciszek Sikorski, Leonard Skierski i Piotr Skuratowicz.
Wśród ofiar Katynia znajduje się również kobieta - podporucznik lotnictwa, Janina Lewandowska, córka generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, dowódcy Powstania Wielkopolskiego.

Na podstawie zeznań świadków zdołano ustalić przebieg zbrodni. Oficerów polskich przywożono na miejsce straceń osławionymi karetkami więziennymi zwanymi „czarnymi wronami”. Następnie poddawano ich szczegółowej rewizji, obrabowywano z cennych przedmiotów. Prowadzono do specjalnych pomieszczeń w piwnicach ośrodków NKWD lub na skraj wcześniej wykopanych dołów, gdzie dokonywano egzekucji strzałem w tył głowy, stawiających opór krępowano, wiązano im na głowach płaszcze. Większość z nich w momencie śmierci widziała pod swymi stopami kłębiące się w dole skrwawione ciała kolegów. Ginęli tylko dlatego, że byli polskimi oficerami, urzędnikami lub policjantami.

Prawda o zbrodni katyńskiej została ujawniona po raz pierwszy 11 kwietnia 1943 r. w niemieckim Komunikacie radiowym. Podano nim, że w rejonie Katynia pod Smoleńskiem odkryto masowe groby oficerów polskich rozstrzelanych przez sowietów wiosną 1940 r. Rząd sowiecki odrzucił stanowczo oskarżenia ZSSR o tę zbrodnię, obarczając jednocześnie winą Niemców. Ponadto sprzeciwił się powołaniu komisji do zbadania okoliczności zbrodni, w skład, której wchodziliby członkowie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. W tej sytuacji ekshumacje w lesie katyńskim podjęły: Komisja Techniczna Polskiego Czerwonego Krzyża i tzw. Europejska Komisja Ekspertów Sądowych, a także niemieccy lekarze. Miejsce zbrodni odwiedziły też grupy Polaków zaproszonych przez władze niemieckie, m.in. Ferdynand Goetel, Józef Mackiewicz, Stefano Mosso. W wyniku blisko dwumiesięcznych prac z dołów śmierci wydobyto ciała oraz liczne przedmioty osobiste pomordowanych. Zarówno stan zachowanych zwłok jak dokumenty, rzeczy osobiste, strzępy mundurów znalezione przy pomordowanych, świadczyły, że byli oni jeńcami obozu specjalnego NKWD w Kozielsku i zostali zamordowani wiosną 1940 r.
Przez całe lata propaganda zarówno ZSRR jak i PRL twierdziły, że mordu na obywatelach polskich dokonali Niemcy. Do 1956 r. polskie władze komunistyczne mówiły wręcz o perfidnej niemieckiej prowokacji w Katyniu. Na wiele lat słowo Katyń zostało usunięte z oficjalnych publikacji – cenzura konsekwentnie dbała o to, aby w jakiejkolwiek postaci nie docierało ono do opinii publicznej.
Władze ZSRR przyznały się do zbrodni katyńskiej dopiero 13 kwietnia 1990 r. Wówczas to w komunikacie rządowej agencji telegraficznej TASS oficjalnie przyznano, że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 r. przez NKWD. Winą obarczono komisarza NKWD Ławrentija Berię i jego zastępcę Wsiewołoda Mirkułowa. Strona sowiecka wyraziła głębokie ubolewanie w związku z tragedią katyńską nazywając ją jedną z cięższych zbrodni stalinizmu.
Mimo upływu 20 lat od tej chwili nadal nie rozstrzygnięto w sposób ostateczny kwalifikacji prawnej zbrodni. Prokuratura rosyjska uznała ją za przestępstwo pospolite, nie ujawniając przy tym uzasadnienia. Do dziś nie ujawniono nazwisk wszystkich ofiar, nie odnaleziono także listy więźniów zamordowanych na Białorusi tzw. Białoruskiej Listy Katyńskiej.

Dla nas Polaków symbolem komunistycznego ludobójstwa jest las katyński – miejsce gdzie spoczywają szczątki tysięcy jeńców z obozu w Kozielsku. Katyń stał się dla wszystkich Polaków symbolem mordu na polskiej elicie intelektualnej. Jednym z ocalałych z tego mordu był ksiądz Prałat Zdzisław Peszkowski, który jako podchorąży kawalerii w 1939 r. trafił do niewoli sowieckiej. Następnie więziony był w obozach: Kozielsk, Pawliszew-Bór, Griazowiec. Zdołał uniknąć śmierci w Katyniu. Z armią polską gen. Andersa wyszedł ze Związku Radzieckiego na Bliski Wschód a następnie w szeregach Drugiego Korpusu Polskiego przeszedł szlak bojowy we Włoszech. W połowie lat 90. ubiegłego wieku został kapelanem Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie. W latach 1991 – 1996 był duszpasterzem polskich ekshumacji. Zbrodnię katyńską nazwał on ludobójstwem, aktem ludobójstwa wobec oficerów polskich, którzy znaleźli się w sowieckiej niewoli. Powiedział on: „wybaczyć możemy, zapomnieć tego nie wolno".
Jedna ze starych legend opowiada o duchownych, którzy udali się do Stolicy Apostolskiej po relikwie. Papież powiedział, że niczego dać im nie może. Polecił jednak przywieźć do Rzymu garść ziemi z Polski. Gdy przyjechali powtórnie, wziął ziemię do ręki i ścisnął – polała się krew. Zrozumieli to, że cała ziemia polska nasiąknięta jest krwią swoich obrońców.
Ziemią ojczystą Polaków są także pola bitew i cmentarzyska emigracji. Także ziemie Rosji i Syberii, które stały się przymusową ojczyzną konfederatów barskich, powstańców 1830 i 1863 r., żołnierzy Września 1939 r. i żołnierzy Armii Krajowej po drugiej wojnie światowej.

8 kwietnia 2010 r. w Ośrodku Kultury w Markach zaplanowano projekcję filmu dokumentalnego pt. „Pamięć i ból Katynia", Opowiada on o trudnym dochodzeniu do prawdy sowieckiego ludobójstwa. Film zrealizowali twórcy rosyjscy – Aleksander Marinczenko i Władimir Figanow przy udziale Wacława Dymeckiego, w roku 1991 a udostępniony został przez V-ce Przewodniczącego Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Armii Krajowej mjr Zbigniewa Grapa. Dziś powstanie tego filmu byłoby niemożliwe. Świadkowie, którzy wówczas mówili odeszli, a wraz z nimi porażająca wiedza. Film utrwalił na zawsze ich głosy.
Mikrofon Syromiatnikow – starszy dozorca NKWD w Charkowie powiedział: „W więzieniu Polacy przebywali niedługo – dzień, dwa, a czasem kilka godzin, po czym odsyłano ich do piwnicy NKWD. Po rozstrzelaniu trupy Polaków wywożono do lasku. Zwłoki Polaków składano do wielkich dołów, posypywano białym proszkiem. Podobno proszek ten sprzyjał rozkładowi zwłok".
Piotr Klimów – dozorca, a następnie stróż NKWD obwodu smoleńskiego mówi: „Zmywałem krew rozstrzelanych, myłem ciężarówki, półtonówkę i trzytonówkę. Rozstrzelanych ładowano zwykle na samochody za pomocą transportera, żeby nie nosić noszami. W małym pokoiku był właz kanalizacyjny. Ofiary wprowadzano, otwierano właz, kładli głowę jego na brzeg i strzelano w potylicę albo skroń. Za mycie samochodu płacili mi 5 rubli. Tym, co rozstrzeliwali i wywozili trupy płacili według listy, dawali im jeszcze spirytus i przekąskę".
Rozkazem Berii za skuteczne wypełnienie zadań specjalnych nagrodzono 44 pracowników NKWD uposażeniem miesięcznym, a 81 – w tym Syromiatnikowa, nagrodzono kwotą 800 rubli.
Film, chociaż powstał wiele lat temu, stanowi dzisiaj dopełnienie filmu Andrzeja Wajdy – tym ważniejsze, że odwołuje się do światków i dokumentów. Film Wajdy, jako dzieło fabularne,  pozwala nam na wątpliwości, na grę z sumieniem, że może to tylko fikcja, że może nie było aż tak. Film „Pamięć i ból Katynia" nie pokazuje fikcji, nie grają w nim aktorzy, widzimy twarze zbrodniarzy, czaszki ofiar i naocznych światków tej zbrodni.


Por. mgr Jerzy Zybert
V-ce Przew. Zarządu Związku Żołnierzy Armii Krajowej
Oddział Warszawa – Mazowsze
Referat wygłoszony 18 kwietnia 2009 w Ośrodku Kultury w Markach na uroczystości
otwarcia wystawy „KATYŃ. PAMIĘTAMY. UCZCIJMY PAMIĘĆ BOHATERÓW”