Od dłuższego czasu śledzę - z pozycji uważnego i życzliwego obserwatora, a także po trosze komentatora - Prezentacje Plastyki Mareckiej. W kolejnych odsłonach tego największego i najważniejszego środowiskowego przeglądu, uwagę moją przyciągały płótna Tadeusza Lużyńskiego odznaczające się stylistyczną wyrazistością, bogactwem barw, warsztatowym kunsztem oraz urodą natury postrzeganej poprzez pryzmat koloru. Dlatego też z radością przyjęłam propozycję napisania wstępu do katalogu jego wystawy jubileuszowej.Zdaję sobie sprawę z faktu, iż w ramach niedługiego tekstu nie sposób dokonać rzetelnej oceny twórczości, która rozwijała się na przestrzeni 45 lat. Jestem również świadoma braku rozeznania w całokształcie dotychczasowego dorobku artysty, a zwłaszcza jego realizacji w dziedzinie szeroko pojmowanego malarstwa ściennego.
Przedmiotem mojej wypowiedzi będzie więc wystawa, którą miałam przyjemność oglądać w wersji niemal ostatecznej.
Najnowsza prezentacja malarstwa Tadeusza Lużyńskiego nie ma charakteru klasycznej wystawy retrospektywnej. Wśród 76 prac zdecydowaną większość stanowią te, które powstały w latach 2004-2008. Obraz z 1964 roku oraz kilka płócien najnowszych, pełnią rolę symbolicznej klamry czasu. Tadeusz Lużyński wypowiada się w różnych technikach malarskich, ale na wystawie pokazuje wyłącznie prace olejne i pastele.
Na uznanie zasługuje przemyślana, klarowna ekspozycja, podkreślająca walory poszczególnych kompozycji, a zarazem ukazująca niezwykłe związki, tajemniczy przepływ energii pomiędzy sąsiadującymi pracami. W głównej sali znalazły się obrazy olejne, zaprezentowane w grupach tematycznych.Oto martwe natury tworzące na ścianie ogromny, barwny fresk.
Pofałdowana kolorowa tkanina, obrus, a na nim zwyczajne, towarzyszące nam na co dzień rekwizyty: dzbanek, butelki, kubek, strąki czerwonej papryki, cytryny, pasiasty arbuz, melon odsłaniający tajemnicę soczystego miąższu, kosz z owocami. Forma przedmiotów wyrazista, modulowana pędzlem w sposób śmiały a zarazem czuły. Farba kładziona grubo (impasty), tworzy kolejne, wzajem przenikające się warstwy. Zróżnicowana faktura, wywołuje efekt ruchu, a niekiedy, jak to możemy zaobserwować w "Kolorowej martwej naturze" wręcz wibrowania powierzchni. Ślizgające się po niej światło rozpala iskierki utajonych barw. Kolor intensywny, głęboki, metalicznie dźwięczny, lub dla odmiany łagodny, utrzymany w gamie brzmień pastelowych. Barwy chłodne lub rozgrzewające się do płomienistych rozbłysków. W tych płótnach nie znajdziemy tzw. miejsc pustych. Terenem twórczej interwencji jest bowiem cały kadr płótna. Tło jest równie istotne, jak pozostałe elementy obrazu. Na koniec jeszcze jedna refleksja - martwe natury Tadeusza Lużyńskiego, na przekór swej nazwie, pulsują życiem, emanują radość, urzekają harmonijnym (niemal muzycznym!) współbrzmieniem wszystkich elementów kompozycji.
Kwiaty, kwiaty, kwiaty. Kolory, bogactwo kształtów, poetyckie konotacje. Kiście rozkwitłego bzu, łubiny, różowe cyklameny i. słoneczniki. Ekspresyjne ("Wibrujące słoneczniki"). Refleksyjne ("Słoneczniki" I, II i III).
Niewyczerpanym źródłem inspiracji jest dla niego pejzaż. Szkice wykonane w plenerze, stanowią wyjściowy materiał do dalszych poszukiwań. Malarska wizja zainspirowana autentycznym widokiem, będzie dojrzewała i krystalizowała się w zaciszu pracowni. W dążeniu do osiągnięcia zamierzonej pełni wyrazu plastycznego i utrwalenia (a następnie przekazania nam) emocji związanych z wybranym fragmentem natury, wielokrotnie przeprowadza autokorektę już ukończonych prac. Wprowadza zmiany, przemalowuje fragmenty, które nie dość go satysfakcjonują. W pejzażach w sposób szczególny ujawnia się wszechstronność talentu Tadeusza Lużynskiego. Czuje strukturę krajobrazu. Podkreśla występujące w nim naturalne rytmy. Posiada właściwą prawdziwym artystom umiejętność wyłuskania z szarego otoczenia elementów piękna. Starym, skazanym na odejście w niebyt domkom skrytym w otulinie zieleni oferuje szansę " życia po życiu". Alchemia sztuki nobilituje to, co jest niepozorne. I tak byle jak sklecona szopa uśmiechnie się radosnym błękitem blaszanego dachu, a pobielana ściana nawiąże dialog z korą drzew ("Brzozy w Markach", 2003 r.).
Na obecnej wystawie odnajdziemy znakomite przykłady malarstwa pejzażowego. Przestrzeń wypełniona powietrzem i światłem. Rozległe krajobrazy poddane metamorfozie kolejnych pór roku. Wśród nich wyróżniają się wspaniale malowane i niezwykle nastrojowe pejzaże zimowe. Temat arcytrudny, godny mistrza Fałata. Śniegi przykrywające ziemię aż po widniejącą na horyzoncie zamgloną smugę lasu, pysznią się bielą muśniętą kolorem.
W malarstwie pejzażowym Tadeusza Lużyńskiego szczególne miejsce zajmuje architektura. Niemal zawsze ukazana w kontekście otaczającej ją przyrody. Zderzenie statyki z nieustannym ruchem, zmiennością. Kontrast i dopełnienie. Geometria i płynność form.
W kilku pracach olejnych prezentowanych w Galerii MOK pojawia się, rzadko występująca w jego twórczości postać ludzka. Mam tu na myśli tryptyk "Macierzyństwo", którego część środkową stanowi obraz z 1964 roku zaś boczne skrzydła tworzą dwie prace zrealizowane w 2004 roku. W wszystkich powtarza się ten sam układ kompozycyjny. W wąskim prostokącie płótna pojawia się Madonna z dzieciątkiem. Gotycko wysmukła, odrealniona po przez sylwetowe ujęcie postaci i zatarcie rysów twarzy. Wspólny dla tych realizacji jest logika kompozycji, dynamizm malarskiego gestu oraz znakomite rozegranie barw podporządkowanych prymatowi dominującego w danej pracy koloru.
W stronę figuracji Tadeusz Lużyński zwrócił się ponownie w 2006 roku. Namalował wówczas dwa obrazy poświęcone polskiemu Papieżowi ("Jan Paweł II pod murem oświęcimskim" i "Idę do domu Ojca") oraz przywodzące na myśl Całun Turyński "Oblicze Chrystusa". Powaga i przejmujący dramatyzm tematu zadecydowały o zmianie języka plastycznego. Forma pełni w tych pracach rolę służebną w stosunku do treści. Stąd z bogatego arsenału środków zostały zaczerpnięte tylko te niezbędne. Feerię kolorów zastąpiła gama barw ściszonych, brązów i ich pochodnych.
W mniejszej salce obok obrazów olejnych zawisły pastele. Prace zrealizowane w tej technice charakteryzują się dominacją jasnych, świetlistych barw oraz wszechobecnością mięsistej kreski. Jej żywy, niemal taneczny, zwielokrotniony dukt organizuje kompozycję, decyduje o natężeniu barw, wywołuje migotanie koloru, efekty gry świateł i cieni. Wiele spośród prezentowanych na wystawie prac posiada obok walorów natury estetycznej, wartość paradokumentalną. Mam tu na myśli prace przedstawiające zabytki architektury. Tadeusz Lużyński darzy szczególną miłością dwa miasta - rodzinny Szydłowiec i "Małą Ojczyznę" z wyboru - Marki. Stąd tak liczne pejzaże im poświęcone. Wiele fragmentów starej zabudowy mareckich ulic i zaułków, dziś już nieistniejących, można odnaleźć również na obecnej wystawie.
Tadeusz Lużyński należy do artystów, którzy nie ulegają przemijającym trendom w sztuce, konsekwentnie kroczy własną drogą. Prezentowane prace w pełni potwierdzają słuszność dokonanego przed laty wyboru.
Galeria Mareckiego Ośrodka Kultury 2009