Marecki Osrodek Kultury

programy


Marki, ul. Fabryczna 2, tel. (22) 781-14-06 fax. (22) 781-11-39

BOŻE NARODZENIE - BIBLIA A TRADYCJA

ANNA KWIATKOWSKA-MISIURSKA
malarstwo- pastele, techniki mieszane

Galeria Mareckiego Ośrodka Kultury
15.XII.2005-20.I.2006

ANNA KWIATKOWSKA-MISIURSKA ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom w 1972 roku w pracowni malarstwa prof. Krystyny Studnickiej. Aneks do dyplomu w pracowni tkaniny prof. Wojciecha Sadleya. Zajmuje się
malarstwem sztalugowym (olej, pastele, gwasz), tkaniną - (gobelin, obrazy aplikacyjne), ilustracją książki autorskiej, projektowaniem zabawek. Współpracowała z miesięcznikiem "Magazyn Rodzinny" i telewizją (audycje dla dzieci i dorosłych "Sama potrafię"). Prowadziła zajęcia plastyczne z dziećmi specjalnej troski.
Wydała szereg autorskich poradników plastycznych dla dzieci i młodzieży. Wyróżniona na wystawie projektów zabawek "Przyjaciele dzieciństwa". Była wykładowcą kompozycji w Wyższej Szkole Rzemiosł Artystycznych w Warszawie. Uczestniczy w plenerach malarskich i aukcjach charytatywnych. Wystawy indywidualne w kraju. Udział w wystawach zbiorowych za granicą. Prace w zbiorach prywatnych oraz w muzeach w Belgii, Rosji, Polsce.

Strona Artystki

Najważniejsze wydarzenie

"Historia Objawienia Nowego Testamentu wykazuje, jak to Bóg, kiedy nadeszła pełność czasu, wyszedł naprzeciw człowiekowi, swemu stworzeniu i objawił mu w Jezusie Chrystusie swą istotę, potęgę, światłość i miłość. A Chrystus, spełniając swą misję zleconą mu przez Ojca, założył królestwo Boże na ziemi. Czynami i słowami dawał świadectwo o Ojcu i o sobie, a przez śmierć, zmartwychwstanie i chwalebne wniebowstąpienie oraz zesłanie Ducha Świętego dokończył swego dzieła" (Konstytucja o Objawieniu 5,17). Zanim Bóg zesłał Syna swego na ziemię, powołał Jana syna kapłana Zachariasza, aby ten przygotował ludzi na przyjęcie Zbawiciela, nawracając ich i udzielając im chrztu. Zwiastowanie Maryi Pannie stanowi punkt zwrotny w historii zbawienia ludzkości _ Syn Boży staje się człowiekiem, Marya zaś staje się prawdziwą Matką Boga - Bogarodzicielką. Imię Jezus znaczy: Bóg jest zbawicielem. Narodził się w ubóstwie, a już od pierwszych dni jaśnieje Jego chwała. Wielbią Go pasterze, w dzień ofiarowania w świątyni błogo-sławi kapłan Symeon widząc w dziecięciu Jezus zapowiadane zbawienie, które Pan przygotował dla wszystkich narodów, wreszcie trzej mędrcy _ poganie oddają Mu cześć widząc w nim Boga prawdziwego Jedynie Herod, bojąc się o swoją władzę ziemską, miota się w bezsilnym gniewie i nienawiści. Jest pierwszym przedstawicielem Narodu Wybranego, który symbolizuje przekonanie Żydów o tym, że Mesjasz przyjdzie jedynie po to, aby przywrócić im zniewoloną Ojczyznę. Nie ma przekazów, jak to Bóg, kiedy nadeszła pełność czasu, wyszedł naprzeciw człowiekowi, swemu stworzeniu i objawił mu o życiu Jezusa do lat dwunastu, poza zdaniem ewangelisty Łukasza, że po powrocie do Nazaretu: "Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na nim" (Łk 2,40). Ponownie dopiero odkrywamy Jezusa nauczającego w świątyni. W odpowiedzi na wyrzuty poszukujących Go rodziców ujawnia poczucie swojej misji: "Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca?" (Łk. 2,49).

obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek

RELIGIJNY I TRADYCYJNY OBRAZ BOŻEGO NARODZENIA
o malarstwie Anny Kwiatkowskiej-Misiurskiej

Bartłomiej Gutowski

Przedstawienia związane z Bożym Narodzeniem należą do jednych z najstarszych w ikonografii chrześcijańskiej. Dzisiaj przyzwyczajeni jesteśmy do pewnych schematów ukazywania tej tematyki, jak choćby Narodzenia Jezusa, gdzie Matka Boska przedstawiana jest zazwyczaj jako siedząca w otoczeniu świętego Józefa, pasterzy i zwierząt. Niekiedy zaś odnajdujemy ją klęczącą przed małym Jezuskiem położonym na sianku, kiedy indziej zaś w kołysce lub łóżeczku. Popularność tego typu przedstawień sprawia, że w bardzo dużym stopniu wpływają na to, jak my sami widzimy Boże Narodzenie. Gdy zamykam oczy i próbuję wyobrazić sobie ubogą stajenkę, narodziny i towarzyszące im wydarzenia, przed oczami pojawiają mi się sceny znane z wielkich obrazów, reprodukowanych obrazków czy pocztówek. Bardzo trudno jest wyrwać swoją wyobraźnię z tych schematów, czy zresztą rzeczywiście jest to potrzebne? W sztuce jednak nie zawsze obwiązywał ten sam schemat. Na przykład w średniowieczu scena ta miała zdecydowanie bardziej naturalistyczny charakter. Przekształceniom uległa dopiero pod wpływem teologicznych traktatów. Znamy jednak zupełnie niekanoniczne przedstawienia, gdzie Maria leży w łóżku, niekiedy zaś w jej otoczeniu pojawiają się akuszerki.

W swoich obrazach Anna Kwiatkowska-Misiurska odwołuje się do tradycji przedstawień znanych z historii sztuki, nie zamykając się jednak w ich schematach. Pojawia się jej malarstwie również drugi, bardzo ważny obok religijnego element, jakim jest polska tradycja obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. Może widoczne jest to szczególnie na dwu obrazach. Na jednym w centralnym polu widzimy siedzącą Marię, obok niej świętego Józefa. Matka Boska trzyma swoje dzieciątko, może trochę nienaturalnie, jakby prezentując je całemu światu - oto przyszły Zbawiciel. Obok znajduje się osiem scen pokazujących drogę, jaką od momentu zwiastowania odbyła Maria. Drugi obraz ma taką samą kompozycję, po bokach znajdujemy również osiem scen niejako odpowiadających tym, które ukazują życie Świętej Rodziny. W polu środkowym mamy zaś przedstawienie tradycyjnej polskiej wieczerzy wigilijnej - za rybą, opłatkiem, a przede wszystkim rodziną, która jest w tym czasie ze sobą. Artystka nie tylko próbuje przez sztukę przybliżyć nam ową Wielką Tajemnicę, jaką jest Boże Narodzenie, ale również przypomina w jaki sposób zwykliśmy ją świętować. Nasza obrzędy i zwyczaje związane z tym czasem są bardzo bogate, ważne jest abyśmy o nich pamiętali i je kultywowali, ważne aby nam o nich przypominano. Ten czas bowiem jest nie tylko świętem religijnym, służy również budowaniu naszej tożsamości kulturowej. O ileż uboższe byłoby nasze życie nie tylko bez Bożego Narodzenia, ale też i bez umiejętności jego świętowania.

Artystka sięgnęła do tradycyjnego warsztatu malarskiego. Najchętniej maluje dającymi bardzo malarskie efekty pastelami, wzbogaca je samemu wymyślonymi zabiegami technicznymi. Chce by to, co przedstawia było nam bliskie, by było zrozumiałe dla zwykłego odbiorcy. Te obrazy nie mają być teologicznymi traktatami czy hermetycznymi popisami erudycyjnymi. Niejako z pokorą skłania się przed wielkością tematu. Zdają się nas otwierać nas na dziejącą się historię, oglądają je stajemy się niemal jej uczestnikami. Każdy obraz jest zamkniętą przemyślaną kompozycją, chociaż jednocześnie wpisuje się w całość cyklu. Budowany jest przede wszystkim światłem, plamą i kolorem. Nie mogę się niekiedy oprzeć skojarzeniom z obrazkami w książkach dla dzieci. Przynajmniej z tymi dobrymi książkami, gdzie ilustracja, obok tekstu, stanowi bardzo ważny element całości.

Plamy są rozedrgane, często pulsują feerią barw. Podporządkowują się kompozycji, jednocześnie jednak zdając się całkowicie naturalnie układać. Postacie często stają się nieco zamazane, niewyraźne, świat staje się jedną spójną całością. Sceny radosne dodatkowo wzbogacone są licznymi złoceniami, to znów może przywoływać skojarzenia z tradycją artystyczną, ze sztuką średniowiecza, gdzie złote tło było niemal nieodłącznym elementem obrazu. Przede wszystkim dodaje blasku tym scenom, które powinny błyszczeć. Obcowanie z nimi może być źródłem radości. Pamiętajmy jednak, że cykl Bożego Narodzenia to nie tylko czas niczym nie zmąconego szczęścia. Przypominają o tym już takie sceny jak rzeź niewiniątek, bodaj najbardziej okrutny moment w tym pięknym momencie. Artystka bynajmniej od tego nie ucieka. Bardzo świadomie przypomina, że Boże Narodzenie rozpoczyna cykl prowadzący do odkupienia ludzkich grzechów przez Chrystusa. W pełni świadomie umieszcza jako ostatni obraz już nie znajdujący się w ramach tradycyjnych przedstawień Bożonarodzeniowych, należący do cyklu pasyjnego. Pamiętać trzeba, że grudniowe święto, to także dobry czas do zadumy, przemyślenia pewnych spraw. Do tego też zdaje się skłaniać to malarstwo. Obrazy mają nie tylko błyszczeć, nie tylko nas oszałamiać czy zachwycać, ale zmuszają też do zatrzymania się na chwilę, do choćby krótkiego momentu refleksji.

Bartłomiej Gutowski