Marecki Osrodek Kultury

programy


Marki, ul. Fabryczna 2, tel. (22) 781-14-06 fax. (22) 781-11-39

ZAPOMNIANY ŚWIAT KOLEJKI MARECKIEJ

WYSTAWA FOTOGRAFICZNA

Galeria Mareckiego Ośrodka Kultury
25.IX - 26.X.2004

Organizatorzy wystawy:
Zbigniew Paciorek - komisarz wystawy
Marecki Ośrodek Kultury - współpraca
Urząd Miasta Marki - patronat

Zbigniew Paciorek, rodowity markowianin - urodzony w 1956 roku, pochodzi z rodziny, której udokumentowane źródła zamieszkiwania na terenie Marek pochodzą z II połowy XVIII w. Absolwent Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1984 - 1992 nauczyciel historii w Szkole Podstawowej nr 1 w Markach oraz dyrektor (1990-1992) tej placówki. Obecnie urzędnik państwowy. Radny miasta Marki w kadencjach 1988-1990, 1990-1994 oraz 1998-2002. W ostatniej kadencji przewodniczący Doraźnej Komisji ds. Nazewnictwa Ulic w Markach. Zamiłowania: archeologia, historia ze szczególnym uwzględnieniem dziejów Marek, fotografia, czynnie uprawia sport (piłka nożna). Autor wielu artykułów zamieszczanych w prasie lokalnej (Gazeta Marecka, Wieści Podwarszawskie, Wiadomości Parafialne, Wiadomości z Ratusza, Rzeczpospolita Marecka) na temat historii Marek i jego środowiska naturalnego. Był współautorem wystawy poświęconej 80. rocznicy erygowania parafii po wezwaniem św. Izydora w Markach oraz "Marki w czasie Bitwy Warszawskiej 1920 roku". Jest autorem przygotowywanej do druku książki "Marki, dzieje, tradycja, kultura".
Z żoną -Teresą mają troje dzieci.

Materiały prezentowane na wystawie pochodzą ze zbiorów archiwalnych Telewizji Polskiej, Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, ze zbiorów Bogdana Pokropińskiego, Zbigniewa Paciorka, Archiwum Miasta Marki oraz zbiorów prywatnych mieszkańców Marek. Organizatorzy wystawy składają serdeczne podziękowanie za pomoc w jej przygotowaniu.

Zwiedzanie grupowe: w programie: prelekcja i zwiedzanie wystawy ze Zbigniewem Paciorkiem, herbatka w kawiarence, projekcja filmów dokumentalnych, konkurs plastyczny "Ciuchcia".

obrazek
Niegdyś najwyższe wzniesienie na trasie Kolei Mareckiej nazywane było "Diablą Górą". Później zaczęto je określać mianem Góry św. Antoniego.
Znajduje się między Markami-Strugą a Słupnem.
Fot. "Tygodnik Ilustrowany" - 1899 r.

obrazek
Jeden z budowniczych kolei inż. Adam Dzierżanowski (w białym stroju
z parasolem) podczas lustracji drezyną nowo zbudowanej linii Kolei Mareckiej.
Fot. "Tygodnik Ilustrowany" - 1899 r.

obrazek
Parowóz kolejki mareckiej
firmy Henschel & Sohn lata 60-te XX w.
Fot. zbiory Bogdana Pokropińskiego

obrazek
Odjazd ze stacji Pustelnik II w kierunku Warszawy - 1971 r.
Fot. zbiory Archiwum Urzędu Miasta Marki

obrazek
Dróżniczka Pani Kamila Pawlaczyk otwiera szlaban na skrzyżowaniu
al. J. Piłsudskiego i ul. Lisa Kuli w Markach - 1972 r.
Fot. Archiwum Telewizji Polskiej

obrazek
Znany i lubiany konduktor mareckiej "ciuchci" - Roman Zacheja,
nazywany też przez sympatię dla niego - "wujkiem"

obrazek
Zwrotnicowy w budynku na stacji Radzymin - 1972 r.
Fot. Archiwum Telewizji Polskiej

obrazek
Mieszkańcy Marek na tle "ciuchci"
Fot. z końca lat 40-te XX w. Zbiory Ireny Węsierskiej

obrazek
Procesja "Bożego Ciała" w Markach. Lata 60-te XX w.
Fot. zbiory Archiwum Urzędu Miasta Marki

obrazek
Ostatni wagon kolejki w drodze do Radzymina-1972 r.
Fot. Archiwum Telewizji Polskiej

obrazek
Już od końca lat 60. XX w. konkurenją dla kolejki były tzw. mikrobusy - 1972r.
Fot. Archiwum Telewizji Polskiej

obrazek obrazek
Mieszkańcy Marek żegnają "ciuchcię" w dniu jej ostatniego kursu
31 sierpnia 1974 r.
Fot. zbiory Archiwum Urzędu Miasta Marki

WIECZÓR WSPOMNIEŃ
W Markach obchodom 30. rocznicy likwidacji mareckiej "ciuchci" patronuje Burmistrz Janusz Werczyński. Przypomną o niej wystawy, projekcje filmów, konkursy plastyczne, jednym słowem, spotkania pod hasłem "ZAPOMNIANY ŚWIAT KOLEJKI MARECKIEJ" zorganizowane przez Zbigniewa Paciorka przy współpracy Mareckiego Ośrodka Kultury i Urzędu Miasta Marki. W sobotę 25 września odbył się w Mareckim Ośrodku Kultury przy ulicy Fabrycznej wieczór wspomnień. Tego wieczoru między nastąpiło otwarcie wystawy fotografii i dokumentów, map, artykułów prasowych, wydawnictw książkowych związanych z ciuchcią oraz jej obsługą i pasażerami, pejzażem, który otulała dymem z komina. To zostało. Został zapisany na taśmach gwizd i stukot kół, rozmowy, piosenki, obraz. Bogaty zbiór materiałów do wystawy zebrał jej komisarz Zbigniew Paciorek, markowianin od wielu pokoleń. Materiały prezentowane na wystawie pochodzą ze zbiorów archiwalnych: Telewizji Polskiej, Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, zbiorów Bogdana Pokropińskiego, Zbigniewa Paciorka, Archiwum Miasta Marek oraz zbiorów prywatnych mieszkańców Marek Organizatorzy wystawy składają serdeczne podziękowanie za pomoc w jej przygotowaniu. Wystawa, interesująca prelekcja pt.: "Zostały we wspomnieniach" Bogdana Pokropińskiego, autora książki "Kolejka Marecka" i prezentacja archiwalnych materiałów filmowych - doskonale przybliżyły atmosferę tamtych czasów. Warto było pozwolić oczarować się nieuchronnemu przemijaniu.
W tym sentymentalnym spotkaniu udział wzięli licznie zgromadzeni mieszkańcy Marek (około 200 osób oraz goście: Przewodniczący Rady Powiatu, Przewodniczący oraz członkowie Komisji Kultury i Sportu Rady Miasta Marki, przedstawiciele prasy lokalnej, nauczyciele, artyści.

30 ROCZNICA LIKWIDACJI MARECKIEJ "CIUCHCI"
31 sierpnia 1974 r. Marecka Kolej Dojazdowa popularnie zwana "ciuchcią" udała się w swój ostatni kurs z Radzymina do Warszawy Wileńskiej. Tym razem podróż była bezpłatna. Na całej trasie przejazdu "ciuchcię" żegnało tysiące jej pasażerów. W czasie swojego blisko 80. letniego pracowitego "żywota" przewiozła miliony pasażerów, miliony ton towarów. Wydawało się, że na trwałe wpisała się w koloryt mijanych wiosek i miast. Była ostatnią z podwarszawskich "ciuchci".

Markowianie pamięć o kolejce uczcili wmurowaniem pamiątkowej tablicy na budynku, w którym znajdowała się kasa i poczekalnia stacji "Marki".
Początki kolei. Kolej konna

Wydaje się, że inicjatywa zbudowania kolei wąskotorowej wyszła od właścicieli fabryki przędzalniczej w Markach braci Briggsów. To im zależało na usprawnieniu transportu do wybudowanej w 1883 r. fabryki przędzalniczej, coraz więcej produkującej na chłonne rynki rozległego Cesarstwa Rosyjskiego. Zapewne zainteresowani również byli powstaniem tego szybszego i tańszego środka transportu właściciele kilku cegielni działających w okolicach Marek i Pustelnika m.in. Halpern i Małachowski.
Wzorem dla kolejki mareckiej była pierwsza w Warszawie i starsza od niej o kilka lat kolej wilanowska; założona w 1892 r., która połączyła rogatki belwederskie z Wilanowem, a później z Piasecznem.
Dzięki założeniu kolejki mareckiej ta nowa linia kolejowa połączyła Targówek będący wówczas przedmieściem Warszawy z Zaciszem gdzie znajdowała się jej pierwsza stacja, potem z Drewnicą, Markami i Pustelnikiem gdzie funkcjonowało kilka cegielni, wytwórnia dachówek i inne zakłady produkcyjne.
W połowie lat 80-tych XIX stulecia powstała Spółka Udziałowa kolejki wąskotorowej. W skład tej spółki weszli jako jej główni inwestorzy: Adam Dierżanowski, Julian Różycki, Manas Ryba, Halpern, Bronisław i Józef Goldfederowie a udziałowcami zostali bracia Alfred i John Briggsowie.
W marcu 1897 r. w swój pierwszy kurs z Targówka do Marek ruszyła kolejka ciągniona przez konie po torowisku o szerokości 800 milimetrów, zbudowanym na drewnianych podkładach. W rok później jej tory sięgały już do Pustelnika.
W 1899 r. przedłużono jej linię do Radzymina gdzie, aż do jej likwidacji w 1974 r. znajdowała się ostatnia stacja kolejki. W dniu 15 września 1899 r. po raz pierwszy na jej trasie pojawił się skład wagonów towarowych i osobowych ciągniętych przez parowóz, które zostały zakupione w fabryce Orenstein & Koppel w Berlinie, zaś tabor towarowy w fabrykach znajdujących się na ziemiach polskich m.in. w Zakładach Ostrowieckich.
W sierpniu 1901 r. przedłużono trasę kolejki w kierunku ulicy Stalowej, gdzie powstała stacja Warszawa Praga Stalowa, mająca połączenie z miejską linia tramwajową, skąd aż do 1947 r. rozpoczynała swój liczący 20 km bieg.
Dodać należy, że kolejka posiadała na swojej trasie ok. 12 km bocznic kolejowych prowadzących do różnych zakładów przemysłowych m.in. do fabryki Briggsów, cegielni Mańków w Markach, cegielni Halpernów, Fabryki Dachówek i Drenów Małachowskiego w Pustelniku i innych. W Drewnicy zbudowano warsztaty remontowo naprawcze dla kolejki i tu też mieściła się główna parowozownia.
Uruchomienie kolejki wąskotorowej było ważnym wydarzeniem stymulującym rozwój gospodarczy miejscowości leżących na jej trasie. Kolejka przewoziła nie tylko pasażerów, ale również i towary głównie cegłę i drewno z podwarszawskich cegielni i lasów na potrzeby rozbudowującej się Warszawy. Wagonami towarowymi przewożono również produkty rolne. Zyskali też właściciele fabryki przędzalniczej w Markach - Briggsowie bowiem transport przędzy, bawełny z hurtowni warszawskich, a potem przetworzonych ich produktów stał się tańszy i szybszy od poprzednio używanych jako powszechnego środka transportu furmanek.
Kolejka odległość Warszawa - Radzymin na początku XX w. pokonywała osiem razy dziennie osiągając na 20 kilometrowej trasie średnią prędkość ok. 20 km na godzinę. Trasę tę pokonywała na przełomie wieków XIX i XX w 1 godzinę 40 minut.
W tym czasie ceny biletów były bardzo zróżnicowane w zależności od przedziału. I tak w 1900 r. przejazd w II klasie na odcinku Warszawa - Radzymin kosztował osobę dorosłą 45 kopiejek, III klasa 30 kopiejek. W 1902 r. wprowadzono na kolejce mareckiej IV klasę. Koszt podróży IV klasą wynosił 1 kopiejkę za 1 wiorstę. IV klasa funkcjonowała do 1934 r. Dzieci i młodzież ucząca się miały 50% zniżki. Pewnych kłopotów natomiast nastręcza próba ilościowego określenia pasażerów, bowiem zabierał się każdy, kto był na stacji. Zwykle jeden skład kolejki mógł zabrać 500-600 pasażerów. Na przełomie wieków przewoziła dziennie prawie 1500 pasażerów.

Kolejka w czasach I wojny światowej i bitwy warszawskiej 1920 r.
Pierwsza wojna światowa (1914 -1918) spowodowała zabór przez władze carskie w lipcu 1915 r. wszystkich parowozów i wagonów osobowych (najlepiej zachowanych) i wywózkę tego taboru w głąb Rosji. Przerwa w kursowaniu kolejki trwała jednak tylko kilka miesięcy, bowiem już w grudniu tegoż roku zakupiono w fabryce Henschla 5 nowych parowozów, które wznowiły kursy na trasie Warszawa-Stalowa - Radzymin.
Od 1916 r. uruchomiono odgałęzienie kolejki mareckiej w Strudze do kolei fortecznej łączącej Zegrze z Wawrem. Jednak znaczny deficyt tej linii, jaki przynosiła spowodował, że ostatecznie zlikwidowano ją w 1923.
Kolej marecka odegrała również wspaniałą rolę w czasie bitwy warszawskiej 13-16 sierpnia 1920, która okazała się przełomową w wojnie polsko-bolszewickiej.
Służyła w wojnie z bolszewikami jako jeden z podstawowych środków transportu dowożących żołnierzy, broń, amunicję oraz zaopatrzenie i prowiant. Kolejką transportowano też rannych do głównego punktu medycznego, który znajdował się w okolicach dzisiejszego dworca Warszawa Wileńska.
Od samego początku założenia kolejki służyła ona mieszkańcom Warszawy jako podstawowy środek komunikacji do wypoczynkowych miejscowości leżących na jej trasie: Pustelnika tzw. letniskowego, gdzie w licznych gliniankach powstałych po wydobyciu gliny zażywano kąpieli, do Strugi nad jeziorko o nazwie "Wenecja", na spacery, na grzyby do okolicznych lasów i nad rzeczkę Strugę toczącą czyste wody pełne ryb. Szczególnie zapełnione były składy pociągów w upalne sobotnie i niedzielne dni.
Z listopada 1937 r. pochodzi informacja o zmianie rozkładu jazdy kolejki. I tak pierwszy skład wyruszał ze stacji Warszawa Stalowa o godz. 4.55, a ze stacji Radzymin 4.00. Ostatni pociąg odchodził ze Stalowej o godz. 22.45, a z Radzymina o 21.00.
W 1937 r. zarząd kolejki mareckiej zakupił w Ostrowieckich Zakładach dwa parowozy z silnikami spalinowymi, które miały zastąpić klasyczne, mało ekonomiczne parowozy. Z różnych przyczyn nie weszły one jednak na stałe do taboru kolejowego. Używano ich przede wszystkim w czasie sobotnich i niedzielnych wyjazdów warszawiaków do letniskowego Pustelnika II i Strugi. Ze względu na nieco większe prędkości, jakie motorowe wagony uzyskiwały nazwano je "torpedami" i "luxtorpedami". Kursowały one jako pociągi dodatkowe. Jednak z uwagi na ich małą pojemność - ciągnęły tylko 2 wagony w 1950 r. zostały wycofane i trafiły na wąskotorową kolej Nasielsk - Pułtusk.
Mieszkańcy Marek, Radzymina i miejscowości, przez które przejeżdżała ciuchcia darzyli ją sympatią i szacunkiem. Była też przedmiotem wielu dowcipnych przyśpiewek. Na przykład:

Od Targówka, aż do Marek zaiwania samowarek.
A od Marek, aż do Strugi zaiwania jeszcze drugi.
W Radzyminie go witają, bo go bardzo dobrze znają.

W czasie II wojny światowej
Po wybuchu II wojny światowej okupacyjne władze niemieckie rozwiązały dotychczasowy zarząd kolejki, a nowym jej zwierzchnikiem został Karl Jürgens. W okresie okupacji kolejka marecka przewożąc dziennie tysiące pasażerów stanowiła nadal podstawowy środek transportu dla ludzi zatrudnionych w warszawskich fabrykach i warsztatach. Codziennie też przewożono nią tony różnorakich towarów. Dzięki niej zaopatrywano w żywność mieszkańców stolicy, szmuglerzy transportowali nią z okolicznych wiosek do Warszawy produkty żywnościowe głównie mięso i jego przetwory (towary te były racjonowane na kartki). W kolejce przemycano nielegalną prasę, broń i amunicję na potrzeby istniejących w Markach i okolicach organizacji zbrojnych prowadzących walkę z okupantem.
Prowadzono też różne formy "małego sabotażu" polegającego m.in. na spalaniu jak największych ilości węgla. Niemcy bowiem wstrzymywali dostawy opału dla mieszkańców Warszawy. Trzeba było więc zorganizować zaopatrzenie ludności w węgiel nielegalną drogą. Inną formą małego sabotażu była też wielokrotna jazda za okazaniem tego samego biletu. Jak wspomina jeden z pracowników kolejki mareckiej: lata okupacji spowodowały, że nigdy przedtem i nigdy potem nie istniała taka solidarność załogi, jak właśnie wówczas, kiedy poczucie odpowiedzialności za warsztat pracy, za kolegę przybrało tak piękną i szlachetną postać.
Właśnie w latach okupacji na kolejce wytworzył się specyficzny folklor. Podróżowali nią bowiem mieszkańcy Warszawy oraz trudniący się zaopatrzeniem głównie w żywność dla stolicy szmuglerzy. Niekiedy tłok był tak wielki, że niektórzy pasażerowie podróżowali na dachach wagonów.
W tak zatłoczonych pociągach zjawiali się przygodni artyści i muzykanci śpiewający zakazane wówczas piosenki: "W tę noc wrześniową", "Siekiera motyka", czy też "Serce w plecaku". Występy te były przez pasażerów przyjmowane z aprobatą, co przyczyniało się do powstawania nowych zespołów.
Odbudowa torów, naprawa i remonty taboru kolejowego rozpoczęły się zaraz po wyzwoleniu Marek przez wojska sowieckie w dniu 14 września 1944 r. Pierwsze nieregularne kursy kolejki na trasie ze Strugi do Marek rozpoczęły się w listopadzie 1944 r. W pierwszych miesiącach 1945 r. kolej kursowała już na całej trasie aczkolwiek bardzo nieregularnie.

W czasach PRL
W 1949 r. kolejka marecka przechodzi pod zarząd Polskich Kolei Państwowych. W tymże roku w związku z budową trasy W-Z, tory kolejki zostają przedłużone do Dworca Wileńskiego. Tu zostaje zbudowana nowa stacja początkowa kolejki - Warszawa -Targowa.
Na początku lat 50-tych w fabrykach transportu kolejowego w Chrzanowie i Wrocławiu zakupiono nowe parowozy i wagony osobowe (po 1945 r. wagony towarowe prawie zupełnie przestały kursować). Zwiększyła się też prędkość "ciuchci", która blisko 22 kilometrową trasę z Dworca Wileńskiego do Radzymina pokonywała teraz w 70 minut. Jeszcze w latach 60-tych przewoziła dziennie ok. 10 tysięcy pasażerów. Chodziła zwykle bardzo regularnie, pomijając śnieżne zimy i większe zawieje śnieżne, kiedy to nawet na kilka godzin wypadała z trasy.
Już w latach60-tych w miarę rozwoju komunikacji autobusowej i samochodowej systematycznie z roku na rok malała ilość przewożonych pasażerów. Wtedy to na trasie z dworca Warszawa - Wileńska do Strugi pojawiły się mikrobusy oraz notowano coraz więcej taksówek prywatnych. Kursowanie kolejki mareckiej stało się nieopłacalne i przynosiło stale zwiększający się deficyt. O decyzji likwidacji kolejki zadecydowała też planowana rozbudowa i poszerzenie drogi Warszawa-Białystok.
31 sierpnia 1974 r. ruszyła ciuchcia w swój ostatni kurs z Radzymina do Warszawy. Żegnana przez tysiące ludzi owacjami i kwiatami. Na całej trasie jej ostatniego przejazdu wyły syreny strażackie, grały orkiestry dęte, a ciuchcia co chwila gwizdała głośno, puszczając kłęby pary. Wszystkie miejsca w wagonach zajęte były do ostatniego, wielu pasażerów jechało na stopniach. Tym razem nie było kontroli biletów - to był darmowy przejazd.
"Ciuchcia" przez prawie 80 lat związana była z Markami. Dodawała osadzie fabrycznej, a później miastu uroku i kolorytu, ważności i swojskości. Podróżując kolejką zawierano znajomości, które niekiedy przeradzały się w trwałe związki. Ba, niektórzy ludzie pamiętają, że urodziło się w niej kilkoro dzieci; dla niektórych zaś podróż kolejką, była ostatnią w życiu.
Z okazji 30 rocznicy likwidacji popularnej mareckiej "ciuchci" władze samorządowe Marek ufundowały pamiątkową tablicę, która została wmurowana w ścianę budynku gdzie mieściła się kasa biletowa i stacja "Marki". Napis na tablicy brzmi:

W tym budynku od pierwszych lat XX w. do 31 sierpnia 1974 r.
mieściła się poczekalnia i kasa biletowa stacji "Marki"
Mareckiej Kolejki Dojazdowej
Tablicę ufundowało w 30 rocznicę likwidacji kolejki
społeczeństwo Marek

ZBIGNIEW PACIOREK

Podstawowa literatura:
1, Bogdan Pokropiński, Kolejka Marecka. Warszawa 1985
2. Bogdan Pokropiński, Kolej Jabłonowska. Warszawa 2004
(rozdział poświęcony Mareckiej Kolei Dojazdowej).