Marecki Osrodek Kultury

programy


Marki, ul. Fabryczna 2, tel. (22) 781-14-06 fax. (22) 781-11-39

"II JUBILEUSZOWA WYSTAWA MALARSTWA I RYSUNKU MARIANA ADAMCZYKA " - recenzja

MARIANA ADAMCZYKA WIERNOŚĆ SOBIE, WIERNOŚĆ SZTUCE, WIERNOŚĆ ŚWIATU.

Niezliczone są powody, dla których człowiek poświęca całe życie sztuce. Zachwyt nad światem, refleksja nad jego doskonałością, lub, przeciwnie, ułomnością; fascynacja drugim człowiekiem równie dobrze jak uparte drążenie własnego wnętrza; skrajny subiektywizm bądź, przeciwnie racjonalizacja i obiektywizacja świata.. Uciekanie w świat wyobraźni, fantazji, powoływanie nowych bytów, bądź też szacunek dla konkretu.
Marian Adamczyk należy niewątpliwie do tych twórców, zawsze w każdej sztuce obecnych, którzy żywią szacunek do konkretu. Konkretem jest dla niego natura.
A więc odwieczny i jeden z naczelnych tematów malarstwa - akt kobiecy. Czasem, jak w licznych odwołaniach się do dawnego malarstwa, Renoira, Dogasa, Moneta, Cezanne'a nieco sztywny i "oficjalny", kiedy indziej, w malowanych lekko i swobodnie studiach z żywego modela miękki, liryczny i zmysłowy zarazem.
A więc portret - niezliczone szkice, pospieszne opisanie charakterystycznego wyglądu, jakiegoś spojrzenia, grymasu ust, pochylenia głowy, uśmiechu. A obok równie nieomal liczne portrety malarskie - niektóre oddające fizyczne podobieństwo, inne sięgające głębiej, do ludzkiej psychiki. Te najlepsze wynikają - jak się można domyślać - z bliższej znajomości, serdeczniejszych więzów, głębszej sympatii. Choć przyznać trzeba, że sympatią opromieniane są wszystkie - artysta jest, jak sądzę, niezdolny do stworzenia czyjegoś wizerunku doskonale obojętnego, bez angażowania własnych uczuć i własnego odczytania psychiki portretowanej osoby.
A więc świat przyrody - malarskie zapiski wiejskich widoków, miejsc bliskich i dobrze znanych, pełne spontaniczności i świeżości spojrzenia.
A więc temat szczególnie bliski polskiej tradycji - konie. Fascynacja pełną życia, zmienną i harmonijną sylwetką tego szlachetnego zwierzęcia zaowocowała zadziwiająco lekkimi studiami malarskimi, gdzie biały rumak wtapia się (czy może wyłania?) z rozświetlonego tła, tworząc z nim całość o szczególnej urodzie, i niemal metafizycznej zwiewności.
Tradycja malarska wydaje się być dla Mariana Adamczyka również pewną odmianą konkretu, do którego sięga po inspiracje. Nie chodzi tu, rzecz jasna, o niewolnicze naśladowanie, czy kopiowanie - słynne "Śniadanie na trawie" Moneta rozgrywa się w niby tradycyjnej, ale żartobliwie urozmaiconej współczesnym elementem scenerii. Kobiet z aktów Renoira mają słodkie buzie banalnych współczesnych dziewcząt. Jest w tym hołd dla tradycji, ale jest też dystans - wyrażany poprzez żart, przymrużenie oka.
Należy Marian Adamczyk do malarzy, którzy opanowali tajniki rzemiosła, dla których malarstwo jest nie tylko sprawą tematu (może nawet nie przede wszystkim sprawą tematu), ale sposobem osiągania określonych efektów za pomocą ściśle określonych metod. Jest w jego pracach rygor starannie opracowanej kompozycji, akuratność rysunku, gdzie nie ma miejsca na błędy i deformacje, zharmonizowanie koloru, czasem przytłumionego, jakby zasnutego dymem, czasem bogatego, dźwięcznego, czystego. Swobodę i lekkość ręki widać najlepiej w obrazach, które są najbardziej osobiste, "prywatne" - w niektórych aktach i portretach, w wspomnianych już wiejskich pejzażach, w czarujących studiach białych koni..
Marian Adamczyk uprawia sztukę już od pół wieku; to na swój własny sposób, rzetelnie i szczerze, bez skłonności do ulegania modom i artystycznemu nowinkarstwu. W czasach, gdy zbyt często artyści krzykliwie reklamują się, gdy malarstwo zbyt często staje się sprawą powierzchownego efekciarstwa; w czasie, gdy wielu artystów uznało, że skoro upadły tradycyjne systemy wartości, (ale czy na pewno aby upadły - może tylko zostały przygłuszone przez liczne odmiany jarmarczności i hałaśliwej "nowoczesności" łatwej, powierzchownej i - koniecznie - "medialnej"?) - otóż w tych trudnych dla sztuki czasach Marian Adamczyk nie szukając powierzchownego poklasku skupia się na swojej opowieści o świecie i ludziach posługując się poetyką, którą uważa za właściwą, godną stosowania, rozwijania i bogacenia.
Dobrze, że w pstrokatym i krzykliwym świecie są i tacy artyści. Że są i tacy ludzie.

Magdalena Hniedziewicz
Galeria Mareckiego Ośrodka Kultury, Marki, wrzesień 2008